– Prowadzić się apteki opłaca, ale już coś dać dla siebie od ludzi, to już nie – mówi sępolanin. – Jest, owszem, apteka całodobowa w Więcborku, ale to nie jest idealne rozwiązanie. Ta pani tam po prostu mieszka nad apteką, trzeba dzwonić. Nie zawsze jest zadowolona, gdy schodzi, wyrwana ze snu. Rozumiem to, bo to dobra wola właścicieli, że w ogóle można dzwonić w nocy, ale ludzie, wiedząc, że jest taka sytuacja i tak jednak w większości jeżdżą w razie czego do Chojnic, ale to duże utrudnienie.
– Skoro tyle jest tych aptek, to znaczy, że są zyskowne i intratne. Inaczej nie powstawałyby kolejne. A od czerwca mamy już szóstą. Gdzie się idzie, tam apteka. W centrum są aż trzy. Wkrótce w Sępólnie będą same apteki. I co z tego, kiedy, mimo że jest ich tyle, nigdzie nie ma nocnych dyżurów – przytacza opinie mieszkańców Gazeta Pomorska.
Wicestarosta Andrzej Marach rozumie argumenty mieszkańców i deklaruje, że wróci do tematu. Będzie kolejne spotkanie z właścicielami aptek, na które zostaną zaproszeni ci, którzy, prowadząc biznes, powinni mieć na względzie nie tylko własny rachunek ekonomiczny, ale i także interes pacjentów.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://www.pomorska.pl/wiadomosci/sepolno-krajenskie/a/w-sepolnie-apteki-stoja-na-kazdym-rogu-ale-lekow-noca-nie-kupisz,12281860/]Gazety Pomorskiej[/url][/b].
Źródło: Gazeta Pomorska










