Termin rozprawy przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie wyznaczono na 13 grudnia br. Kobieta jednak wcześniej zmarła. Sprawa wyłudzenia wyszła na we przypadkiem w 2011 r., choć już pięć lat wcześniej Barbara W. była blisko wpadki.
Pracownicy NFZ w kwietniu 2006 r. zapowiedzieli kontrolę w aptece, a gdy się następnego dnia pojawili na miejscu kobieta poinformowała ich, że w nocy dokonano włamania do apteki, rozbito szybę, skradziono jej leki i wszystkie recepty refundowane. Zawiadomiła już policję o przestępstwie i okazała stosowne dokumenty, że już dokonano oględzin i straty oszacowano na 2 tys. zł. Do kontroli NFZ nie doszło. Sprawę włamania umorzono już po kilku dniach.
We wrześniu 2011. r NFZ postanowił ponowić kontrolę w tej aptece i znów powiadomiono o tym jedną z pracownic, którą poproszono o zawiadomienie Barbary W. Gdy kontrolerzy rano znaleźli się na miejscu okazało się, że nie ma kontaktu z kierowniczką. Postanowili wrócić do apteki do 15.00. Wcześniej jednak Barbara W. sama zadzwoniła do siedziby małopolskiego Funduszu i poinformowała, że jeszcze w lutym, potem w marcu 2011 r. były włamania do jej apteki i straciła leki oraz wszystkie recepty.
Kobieta twierdziła, że powiadomiła o tym organy ścigania oraz ludzi z NFZ. Nie umiała jednak wskazać konkretnej daty, kiedy to nastąpiło i osoby, z którą wówczas rozmawiała. Policja znowu umorzyła po kilku dniach swoje dochodzenia i nie znalazła sprawców włamań. NFZ zdecydował o rozszerzeniu kontroli i domagał się okazania recept, na podstawie których dokonano refundacji i wpłaty pieniędzy na konto Barbary W.
Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że jest winna oszustwa i wymierzył jej karę 4 lat pozbawienia wolności.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/krakow-aptekarka-skazana-za-wyludzenie-3-5-mln-zl-z-nfz,4354153,art,t,id,tm.html]krakow.naszemiasto.pl[/url][/b].
Źródło: krakow.naszemiasto.pl










