– Panie Ministrze! Jest czymś okrutnym i nieakceptowanym, aby chory cierpiący z powodu uporczywych wymiotów po chemioterapii, nie mógł bezzwłocznie otrzymać niezbędnych leków – Tak zaczyna się list, który farmaceuta z Pleszewa, Mariusz Politowicz przesłał do ministerstwa zdrowia. Potem ten sam list przekierował do dziennikarzy TOK FM twierdząc, że jest bezradny.
Politowicz opisuje szeroko przypadek swojej pacjentki chorej na raka. Kobieta przyjmuje chemioterapię i potrzebuje leków przeciwwymiotnych. Do apteki przyszedł jej mąż, ale w żadnej z hurtowni nie udało się zamówić potrzebnych medykamentów. Nie znaleźli ich także inni farmaceuci z okolic Pleszewa. Pacjentka czekała na lek prawie tydzień. Udało się załatwić tylko jedno opakowanie.
– Jedno jest pewne – mówi Politowicz – Pacjent, któremu nie udaje się powstrzymywać wymiotów ogromnie cierpi. Znam przypadki, w których pojawiają się myśli samobójcze, bo tego po prostu nie da się znieść – tłumaczy farmaceuta.
Może to przypadek, że leku brakowało. Może jakiś nieszczęśliwy zbieg okoliczności? To pytanie zadajemy we władzach izby aptekarskiej.
– W żadnym wypadku. To jest niestety normalność dla większości aptek i nie dotyczy tylko tego leku – mówi szef mazowieckiej izby aptekarskiej Michał Byliniak. Problemem nie są już tylko braki leków, lecz także sposób ich dystrybucji . – Część leków nadal wyjeżdża, ale też firmy zabezpieczają się przed potencjalnym wywozem. Ograniczają dostępność nawet, jak tego wywozu nie ma – mówi Byliniak i dodaje, że dochodzi do sytuacji w której aptekarz, żeby dostać lek musi udowodnić, że rzeczywiście zgłosił się pacjent z receptą. Farmaceuta zasłania dane wrażliwe i wysyła zdjęcie do pośrednika, który decyduje czy wysłać lek do apteki czy nie.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,22809923,dwa-lata-temu-opisalismy-afere-lekowa-sprawdzamy-jak-sytuacja.html]TokFM[/url][/b].
Źródło: tokfm.pl










