– Dyżur jest ogromnym kosztem – mówi Ewa Strzelec, farmaceutka i właścicielka apteki w Skarżysku. Otwarła ją 22 lata temu i przez pierwszą dekadę prowadziła ją całodobowo. Zmieniła godziny pracy ze względu na nieopłacalność pracy w nocy. Teraz do pełnienia dyżurów zobowiązuje ją – jak i 20 innych właścicieli aptek z okolicy – harmonogram dyżurów ustalany przed radę powiatu.
Zdaniem aptekarzy potrzeby pacjentów w nocy, mijają się z istotą dyżurów. Mieszkańcy przychodzą wtedy po prezerwatywy, pieluchy i smoczki. Dlatego farmaceuci nie chcą pracować nocami, tym bardziej, że po takim dyżurze zostają w aptece i dalej pracują. Normalnie pracują 7 dni w tygodniu od 7 rano do 21 – co ich zdaniem zupełnie wystarczyłoby do zaspokoić potrzeby mieszkańców. Ci ostatni są oczywiście innego zdania.
– To nie jest tak, że my chcemy zostawić pacjentów bez pomocy – mówi farmaceutka Justyna Murlak-Szpetko. – To nie my pomożemy tutaj komuś w nocy, tylko od tego jest pogotowie i szpital.
W związku z tym wszystkie Skarżyskie apteki wypowiedziały starostwu dyżury. Zarząd i rada powiatu będzie w najbliższą środę procedować pisma aptekarzy w tej sprawie i zostanie przygotowana stosowna uchwała rady – zapewnia Artur Berus, wicestarosta skarżyski.
Materiał filmowy dotyczący tego tematu do obejrzenia na stronie [b][url=http://kielce.tvp.pl/29575377/apteki-beda-noca-zamkniete]TVP3 Kielce[/url][/b].
Źródło: TVP3 Kielce










