Jak informuje prezes Kaliskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej – Jarosław Tuzikiewicz – w przypadku Krotoszyna 90 proc. aptekarzy nie zgadza się z planami Rady Powiatu. Na łamach portalu rzeczkrotoszynska.pl wskazuje, że aptekom nie opłaca się praca w nocy. Korzysta z nich wtedy niewielu pacjentów. Według niego najczęściej kupują leki na ból głowy czy prezerwatywy. Problem tkwi też w niedoborach personelu (czytaj również: W Jarocinie dyżury nocne aptek nadal nieopłacalne. Jak jest w innych powiatach?).
– Brakuje pracowników z tytułem magistra – mówi prezes kaliskiej izby i wskazuje, że w aptece podczas dyżuru musi przebywać co najmniej jedna osoba z tym tytułem.
Tuzikiewicz zaznacza, że prawo regulujące sprawę dyżurów pochodzi jeszcze z lat 80., kiedy to apteki były państwowe (czytaj również: Według starosty aptekarze nie powinni „płakać, że na chleb nie mają”).
– Na dzień dzisiejszy większość aptek jest prywatna. Nie ma nikogo, kto zapłaciłby im za dodatkowe dyżury – mówi Tuzikiewicz.
9 października zarząd powiatu ustalił, że dyżury powinny się odbywać według dotychczasowego systemu.
– Przy określeniu rozkładu godzin pracy bierze się pod uwagę nie tylko potrzeby ludzi w zwykłych, codziennych sytuacjach. Trzeba pomyśleć też o ich nadzwyczajnych potrzebach – przypomniał starosta krotoszyński Stanisław Szczotka.
Źródło: ŁW/rzeczkrotoszynska.pl










