Zniknięcie kosmetyków z aptek może spowodować utratę pracy wielu kosmetologów – twierdzi Anna Wydra-Nazimek, specjalistka do spraw beauty marketingu, właścicielka firmy NEZA Group zajmującej się doradztwem i wsparciem marketingowym dla firm działających w branży kosmetycznej.
– Kwestia zatrudniania kosmetologów w aptece to śliski temat, niemniej jednak wielu z nich w aptekach pracuje. Znam sporo osób, które w tym celu uzupełniały swoje wykształcenie uzyskując tytuł technika farmacji. Podobnie wielu farmaceutów inwestowało w swoją edukację robiąc dodatkowe studia kosmetologiczne. Takie osoby nie będą mogły w pełni wykorzystać swojego potencjału. Część z nich na pewno straci pracę, bo przecież sporą część obrotu aptek stanowi właśnie sprzedaż kosmetyków.
Specjalistka twierdzi, że zniknięcie bardzo dużego kanału sprzedaży może w znaczący sposób odbić się na kondycji finansowej wielu firm kosmetycznych i wywołać na tym rynku spore zamieszanie. – Do tej pory mieliśmy jasny (czy sensowny to już inna sprawa) podział na produkty drogeryjne, apteczne i profesjonalne – dostępne w gabinetach kosmetycznych. Duże firmy na pewno skierują swoją uwagę na drogerie, w których od jakiegoś czasu zaczęły nieśmiało pojawiać się dermokosmetyki. Pytanie, czy drogerie są w stanie przejąć cały ruch generowany przez apteki? Czy dla wszystkich produktów znajdzie się miejsce na wypełnionych już i tak po brzegi pułkach? Mniejsze, rodzime marki mogą na tym bardzo ucierpieć, znikając zupełnie z rynku.
Zdaniem Anny Wydry-Nazimek za kilka miesięcy możemy znaleźć się w sytuacji, w której obok aptek, przedzielone ścianką z gips-kartonu powstaną „kosmeteki”. – I wszystko zostanie po staremu. Wystarczy spojrzeć na kreatywność właścicieli firm w kontekście wymyślania sposobów na ominięcie proponowanego zakazu handlu w niedzielę, czy podatku handlowego. Nie znam uzasadnienia, które miałoby tłumaczyć sens wyprowadzenia kosmetyków z aptek, ale obawiam się, że wyprowadzenie ich za prowizoryczną ścianę może nie być zgodne z intencją ustawodawcy.
– Czy zakaz sprzedaży kosmetyków w aptekach ma sens? Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – pisze ekspertka. – Właściciele aptek na pewno nie będą zachwyceni takim rozwiązaniem. Sprzedaż kosmetyków stanowi sporą, a nawet znaczną w przypadku aptek sieciowych, część obrotu. Właściciele drogerii z pewnością zacierają już ręce, bo to najpewniej właśnie do nich trafi większość obecnych klientów aptek zainteresowanych profesjonalną pielęgnacją. Oczywiście przy założeniu, że apteki oddadzą sporą i dochodowa część rynku bez walki, a w to osobiście wątpię.
Źródło: gabinetodzaplecza.pl










