Zdaniem wiceministra zdrowia, Krzysztofa Łandy, należałoby wprowadzić przepisy ściśle regulujące obrót lekami refundowanymi, dotowanymi z budżetu, ze stałymi cenami regulowanymi przez państwo, w tym bezpłatnymi dla seniorów. Wiceminister postulował także ograniczenie w aptekach sprzedaży towarów innych niż leki, zwłaszcza refundowane: tzw. suplementów diety, dermokosmetyków czy napojów.
Zupełnie inaczej ocenia to poseł Adam Abramowicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego. – Byłoby to dla mnie szokiem, gdyby okazało się, że możliwe jest utrzymanie finansowe apteki wyłącznie ze sprzedaży leków refundowanych – stwierdził poseł. – Bowiem zarobić się na tej działalności po prostu nie da. Dlatego apteki powinny poszerzać asortyment, a nie go ograniczać – dodał Abramowicz.
Jego zdaniem powinniśmy dążyć do dekoncentracji rynku aptecznego, a nie wprowadzania na nim ograniczeń rozwoju. Jako przykład złych zapisów projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego, prowadzących do zaburzeń w konkurencyjności tego rynku, podał domniemaną sytuację, w wyniku której po wprowadzeniu ustawy w małym mieście będzie funkcjonować np. sześć aptek, z dwoma właścicielami (nowelizacja dopuszcza kierowanie przez jednego farmaceutę maksymalnie do czterech aptek). Wówczas łatwo może dojść do zmowy cenowej między nimi.
Źródło: niezależna.pl










