Apteki pro-life wychodzą z cienia

3 kwietnia 2017 07:32

Do Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich Polski docierają zgłoszenia od farmaceutów z całej Polski, szukających pracy w aptekach nie sprzedających pigułek antykoncepcyjnych, prezerwatyw, wkładek domacicznych czy tabletek ‚dzień po’.

Jeśli właściciel podjął decyzję, że apteka jest pro-life i pewnych środków nie sprzedaje, to nikt nie może mu tego zabronić. To jego sprawa - mówi Andrzej Denis.

Nikt dokładnie nie wie ile w Polsce funkcjonuje aptek określanych mianem ‚pro-life’. Dane na ten temat nie trafiają do okręgowych izb aptekarskich. A samo stowarzyszenie nie chce podawać konkretnych liczb. Same apteki również nie chwalą się brakiem antykoncepcji. Informacje o nich rozchodzą się wśród pacjentów pocztą pantoflową. Mieszkańcy sami wiedzą, w której aptece nie kupią środków antykoncepcyjnych.

– Brakuje jasnych regulacji prawnych, które określałyby funkcjonowanie tzw. aptek pro-life – tłumaczy Małgorzata Prusak Gazecie Wyborczej. – Te obecne są różnie odczytywane, raz na „tak”, raz na „nie”. Z tego powodu prowadzący takie punkty niezbyt chętnie się ujawniają. Lepiej byłoby, gdyby mogły być oznaczone. Czasem dochodzi do sytuacji konfliktowych, gdy farmaceuta odmawia wydania środka antykoncepcyjnego, który stoi na półce. Sytuacja jest prostsza, jeśli pacjent wie, że w danym miejscu w ogóle nie prowadzi się ich sprzedaży.

Prusak zaznacza, że pacjentka może otrzymać w takiej aptece leki hormonalne, jeśli pacjentka zaznaczy, że potrzebuje leku w innym celu niż antykoncepcja, farmaceuta zazwyczaj go sprowadza i nie wnika, w jaki sposób będzie stosowany.

– Nie ma o co kruszyć kopii, to sztuczny problem – uważa Andrzej Denis z Okręgowej Izby Aptekarskiej w Gdańsku. – Takich aptek jest promil. Do Izby nikt nie zgłaszał żadnych uwag czy pretensji związanych z tym tematem. Aptek jest tak dużo, że pacjent, który spotka się z odmową sprzedaży, może wyjść i zrobić zakupy kilkaset metrów dalej. Nikt nie zostanie na lodzie. Klient powinien też uszanować poglądy farmaceuty.

Farmaceuta przyznaje, że teoretycznie istnieje zapis mówiący, że apteka powinna mieć cały asortyment, ale nie ma ani jednej apteki w Polsce, która by spełniała ten wymóg.

– To jest po prostu niewykonalne, technicznie i ekonomicznie. Jeśli właściciel podjął decyzję, że apteka jest pro-life i pewnych środków nie sprzedaje, to nikt nie może mu tego zabronić. To jego sprawa – mówi Denis.

Więcej na ten temat na Wyborcza.pl.

Źródło: trojmiasto.wyborcza.pl

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmaceuci uzupełniają recepty po lekarzach. Na rewersie brakuje miejsca… Farmaceuci uzupełniają recepty po lekarzach. Na rewersie brakuje miejsca…

"To jest obraz tego jak działa obecnie rozporządzenie w sprawie recept. Na dopisywanie adresu nie ma...

Ministerstwo: Studenci farmacji nie muszą płacić szpitalom za możliwość stażu w aptece, ale… Ministerstwo: Studenci farmacji nie muszą płacić szpitalom za możliwość stażu w aptece, ale…

Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Nauki jednoznacznie potwierdziły, że studenci farmacji nie mu...

WIF Opole ostrzega przed fałszywymi receptami WIF Opole ostrzega przed fałszywymi receptami

Opolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Opolu ostrzega przed realizacją sfałszowanych recept w...