W czerwcu, po ponad trzech latach śledztwa, do Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim trafił akt oskarżenia. Proces rozpoczął się w czwartek. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim oskarżyła 11 osób i postawiła im w sumie 23 zarzuty. Dotyczą głównie przestępstw z art. 286 kodeksu karnego, które miały być popełniane w latach 2009-2011.
Znany gorzowski biznesmen Waldemar S. usłyszał w tej sprawie siedem prokuratorskich zarzutów oszustwa, w jednym przypadku w stosunku do mienia znacznej wartości. Grozi mu za to nawet do 10 lat więzienia.
Śledczy są przekonani, że w latach 2009-2011 przy dwóch projektach prowadzonych przez spółki należące m.in. do Waldemara S. doszło do wyłudzenia blisko 800 tys. zł na szkodę urzędu marszałkowskiego. Aby uzyskać unijną dotację z programu LRPO Waldemar S. miał – zdaniem prokuratury – przedstawiać „lewe” faktury m.in. na zakup i montaż specjalistycznych urządzeń do aptek. Miał się też posługiwać dokumentami nieprawdziwie zaświadczającymi o przeprowadzeniu szeregu szkoleń.
Przedsiębiorca ma też prokuratorskie zarzuty w zakresie wyłudzeń z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Z zakładowego funduszu – zdaniem śledczych – sfinansowano fikcyjny wyjazd żony Marka S. (jego byłem współpracownika – również oskarżonego) do centrum SPA we Wrocławiu, a także prace budowlane w domu Marka S. (dostosowanie łazienki dla potrzeb niepełnosprawnych), które nigdy nie zostały wykonane.
Prawnik Waldemara S. chciał wyłączenia jawności rozprawy z uwagi na ważny interes prywatny oskarżonego. – Połowa aptek w mieście należy do jego spółek. Jest osobą publiczną, znanym w mieście przedsiębiorcą – argumentował mec. Majchrzak.
Przeciwna temu była prokurator Piasecka prowadząca sprawę. – Wniosek obrońcy nie zasługuje na uwzględnienie. Waldemar S. prowadzi swój biznes może nawet w całym kraju, ale pierwszy raz słyszę, że jest osobą publiczną. Nie tak dawno sprawę w sądzie miał prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak, wczoraj rozpoczęła się rozprawa prezydenta Jacka Wójcickiego. W tamtych postępowaniach nie było wyłączenia jawności – konstatowała prok. Magdalena Piasecka.
Ostatecznie sędzia Dorota Staszak nie przychyliła się do wniosku obrońcy Waldemara S. Rozprawa jest jawna.
Źródło: Gazeta Wyborcza










