Magazyn mgr.farm

Apteki z przydziałem na leki od hurtowni

23 listopada 2018 10:26

„Bywa niejednokrotnie i tak, że apteki otrzymują jedynie stosunkowo niewielką ilość opakowań danego medykamentu zgodnie z przydziałem z góry narzuconym już przez hurtownię. To zjawisko ma już nawet swoje określenie. Są to tzw. leki limitowane. W związku z owym zjawiskiem pacjent często, aby zrealizować swoją receptę w całości, musi odbyć istny „maraton” po wielu aptekach, a w niektórych przypadkach udać się nawet po nową receptę do swojego lekarza. Nie wygląda na to, aby ten ponury stan rzeczy miał się zmienić” – pisze posłanka Bożena Kamińska.

Leki najczęściej wywożone są do Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz kilku innych europejskich krajów (fot. Shutterstock)

Do Ministra Zdrowia wpłynęła interpelacja posłanki Bożeny Kamińskiej, w sprawie braku bardzo ważnych leków w polskich aptekach. Opisuje ona w niej praktyki niektórych hurtowni, które uniemożliwiają farmaceutom zakup niezbędnych ilości leków dla pacjentów.

– Od jakiegoś już czasu w polskich aptekach farmaceuci nie mają żadnych możliwości zaopatrzenia pacjentów we wszystkie leki. W dodatku najczęściej są to leki stosowane w terapiach ratujących życie – pisze posłanka. – Najczęściej farmaceuci są niejako zmuszeni do odmawiania wydania pacjentom leku oraz do odmowy jego ewentualnego zamówienia, gdyż jest on praktycznie nieosiągalny w hurtowniach. Brak klarownej odpowiedzi z danej hurtowni powoduje, że farmaceuta nie jest w stanie w jakikolwiek sposób określić, kiedy lek się pojawi i co powoduje jego brak na stanach magazynowych danej hurtowni.

Bywa niejednokrotnie i tak, że apteki otrzymują jedynie stosunkowo niewielką ilość opakowań danego medykamentu zgodnie z przydziałem z góry narzuconym już przez hurtownię.

– To zjawisko ma już nawet swoje określenie. Są to tzw. leki limitowane. W związku z owym zjawiskiem pacjent często, aby zrealizować swoją receptę w całości, musi odbyć istny „maraton” po wielu aptekach, a w niektórych przypadkach udać się nawet po nową receptę do swojego lekarza. Nie wygląda na to, aby ten ponury stan rzeczy miał się zmienić – pisze Bożena Kamińska.

Wśród leków, których w największym stopniu brakuje w polskich aptekach, są insuliny, leki przeciwzakrzepowe, leki wykorzystywane w terapii nowotworów i chorób układu oddechowego. Są to w większości preparaty niezbędne, bez których podania istnieje realne zagrożenie życie i zdrowia ludzkiego. Przy tym przeważnie są to też preparaty najdroższe. W Polsce wiele z tych leków objętych jest refundacją, dlatego są dużo tańsze niż w innych krajach Europy.

I tu pojawia się główny problem i nowe zjawisko. Hurtownie, mogąc zarobić na tych samych preparatach wielokrotnie więcej niż na ich sprzedaży w Polsce, zaczynają traktować kraje Zachodu jako swoich głównych nabywców.

Posłanka dostrzega, że co prawda podejmowane są kroki, które miałyby zatrzymać wspomniane leki w kraju. Przykładem takiego działania jest przede wszystkim wymóg przesyłania skanu recepty pacjenta i dopiero po owym „kontrolowanym” zamówieniu apteka może otrzymać lek.

– Tyle tylko, że znów w tym przypadku najbardziej poszkodowany jest pacjent, który swój częstokroć podstawowy lek w prowadzonej terapii może w rzeczywistości nabyć po kilku dniach – pisze posłanka. – Problem braku leków w aptekach potęgowany jest także przez inne szkodliwe praktyki. Chodzi o tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji leków. Polega on na tym, że hurtownie sprzedają leki aptece, a apteka odsprzedaje je nielegalnie z powrotem do hurtowni.

Z ustaleń Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego wynika, że powstają nawet specjalne hurtownie i apteki przeznaczone jedynie do zdobywania i sprzedawania deficytowych leków za granicę. Odbywa się to poza wszystkimi organami kontroli. W tym haniebnym procederze niejednokrotnie biorą udział również przedsiębiorcy posiadający apteki lub sieci aptek.

Leki najczęściej wywożone są do Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz kilku innych europejskich krajów.

– W ten sposób Polska staje się źródłem tanich leków dla reszty Europy, tymczasem sytuacja na „krajowym podwórku” staje się coraz bardziej dramatyczna. Według pewnych źródeł z Polski co roku wywożone są leki o wartości przekraczającej blisko 2,5 mld złotych. Kwoty wręcz porażają i ukazują skalę problemu – pisze posłanka.

Zwraca ona też uwagę, że równie istotną przyczyną braków części leków w polskich aptekach są także decyzje firm farmaceutycznych między innymi o sprzedaży prawa do produkcji lub dystrybucji dla innych koncernów. Zmiana właściciela wiąże się z koniecznością przerejestrowania leków, a to proces trwający nawet kilka miesięcy. Z pewnych powodów, zarówno wewnętrznych i zewnętrznych firmy, np. braku półproduktów do syntezy, możliwe jest wstrzymanie produkcji, co również skutkuje niedostępnością określonych preparatów.

W związku z tym posłanka zwróciła się do Ministra Zdrowia z pytaniami:


  • W jaki sposób Ministerstwo Zdrowia zamierza rozwiązać problem z dostępnością w polskich aptekach wielu leków, w dodatku takich, które stanowią podstawę w terapiach ratujących życie ludzkie?
  • Czy Ministerstwo Zdrowia podjęło jakiekolwiek wysiłki zmierzające do zahamowania procederu określanego jako odwrócony łańcuch dystrybucji leków?
  • Czy nie uważa Pan, że ściślejszym nadzorem należałoby objąć wszystkie hurtownie leków w Polsce, przede wszystkim z uwzględnieniem prowadzonego przez nie systemu dystrybucji (jego zgodności z prawem itp.)?
  • Czy Ministerstwo Zdrowia ma przygotowaną receptę, która pomogłaby rozwiązać problem sprzedaży przez polskie hurtownie leków poza granice kraju kierujące się przede wszystkim chęcią osiągnięcia jak najwyższych zysków? Gdzie w tym wszystkim jest dobro polskiego pacjenta, który niejednokrotnie za ten proceder w hurtowniach leków musi zapłacić najwyższą cenę, czyli swoje życie?
  • Czy nie uważa Pan, że obecny system, który miał pozwolić na skuteczne zatrzymanie leków, zwłaszcza tych podstawowych w terapiach ratujących życie, okazał się zawodny i zupełnie nie sprawdza się w praktyce? Czy istnieją jakiekolwiek plany zakładające jego usprawnienie? Jeśli tak, to jakie?
  • Kiedy polski pacjent, idąc do apteki, może w końcu spodziewać się, że zawsze otrzyma przepisany mu preparat (zwłaszcza ten w terapiach ratujących życie) albo że nastąpi to w jak najkrótszym terminie bez żadnej odmowy ze strony farmaceuty? Jak, realnie patrząc na obecną sytuację na rynku farmaceutycznym, odległa jest to perspektywa?
  • Czy Ministerstwo Zdrowia ma przygotowane konkretne projekty ustaw, rozporządzenia itp., które pozwolą, mówiąc kolokwialnie, „uzdrowić” polski rynek farmaceutyczny z jego największych bolączek?

Źródło: ŁW/sejm.gov.pl

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Kompleks handlowy bez apteki. Przyczyną nowe przepisy… Kompleks handlowy bez apteki. Przyczyną nowe przepisy…

W Ostrowie Wielkopolskim otwarto kompleks dwóch sklepów spod szyldu Intermarche i Bricomarche o powi...

Dołącz do tajnej grupy aptekarzy Dołącz do tajnej grupy aptekarzy

Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek zaprasza wszystkich właścicieli aptek do tajnej i zamkn...

CBA uderzyło w „mafię lekową”. Zatrzymano 7 osób, w tym właściciela sieci aptek CBA uderzyło w „mafię lekową”. Zatrzymano 7 osób, w tym właściciela sieci aptek

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozbili grupę przestępczą, która w latach 2017-20...