Emma McBride zaznacza, że farmaceuci są „do dyspozycji i przygotowani” już od miesięcy.
– Bardzo wielu farmaceutów jest już zwyczajnie poirytowanych – mówi McBride. – Wyrazy swojego zainteresowania, mieli oni złożyć w lutym. Z zadowoleniem przyjęli też ogłoszenie Ministra Zdrowia o tym, że zostaną włączeni do programu.
Niestety, jak podkreśla McBride, „do tej pory bardzo niewielka część farmaceutów bierze udział w programie szczepień”. W regionie, z którego McBride pochodzi (Wybrzeże Centralne w stanie Nowa Południowa Walia), rozpoczęli oni przeprowadzanie szczepień dopiero w tym tygodniu (zobacz też: Australia: farmaceuci będą podawać szczepienia przeciw COVID-19).
– Wiemy, że w tych krajach na świecie, w których włączono farmaceutów do programu szczepień, odnotowano wyższe wskaźniki wyszczepialności – akcentuje dalej farmaceutka. – Wiemy też, że w niektórych krajach, odnotowano wskaźniki wyszczepialności na poziomie 60 do 70% – było to w tych państwach, w których mieszkańcy mogli liczyć na sieć farmaceutów i lekarzy pierwszego kontaktu, którzy byli w swoich społecznościach znani, a także do których mieszkańcy żywili zaufanie.
McBride zaznacza również, że w wielu społecznościach, w których brakuje innych ośrodków zdrowia, często jednak znajduje się apteka (czytaj również: Australia: kluczowe znaczenie aptek dla szczepienia mniejszych społeczności).
– Podczas gdy z zadowoleniem przyjmuję decyzję o włączeniu farmaceutów do programu szczepień, jestem równocześnie bardzo rozczarowana, podobnie jak farmaceuci na terenie całej Australii, z tego, że ich umiejętności oraz fachowa wiedza nie zostały wykorzystane wcześniej – komentowała McBride. – Zostali oni po prostu odsunięci na bok, czekając na możliwość do tego, by przyczynić się i pomóc w rozwoju programu szczepień.










