Leki w Belgii mogą być sprzedawane wyłącznie przez farmaceutów. Muszą również mieć etykiety i ulotki w trzech językach urzędowych: niderlandzkim, francuskim i niemieckim. Te oferowane w polskim supermarkecie takich ulotek nie miały.
– Leki nie są podrobione, co wcale nie sprawia, że nie są niebezpieczne – powiedziała Ann Eeckhout, rzeczniczka Federalnej Agencji ds. Leków i Produktów Zdrowotnych (FAMHP), w rozmowie z dziennikiem De Standaard.
Inspektorzy sprawdzają, od jak dawna trwała sprzedaż. Wszystkie oferowane w supermarkecie leki zostały zabezpieczone i rozpoczęto ich badanie. Wiadomo już, że właściciel supermarketu poniesie konsekwencje wprowadzenia medykamentów do obrotu poza kontrolą farmaceutyczną.
Sprawa nielegalnej sprzedaży leków wyszła na jaw po wyemitowaniu w sobotę wieczorem reportażu w telewizji VTM Nieuws. Dziennikarze pokazali, że w supermarkecie można bez przeszkód kupić lekarstwa z Polski, które nie tylko nie mają żadnych ulotek w języku niderlandzkim, ale też pozostają całkowicie poza kontrolą inspekcji farmaceutycznej.
Właścicielem polskiego supermarketu w Belgii jest Holender. Dziennikarze telewizji VTM Nieuws próbowali zdobyć jego komentarz w tej sprawie, ale reporterom nie udało się do niego dotrzeć.
Źródło: [url=http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-01-08/nielegalne-leki-w-polskim-supermarkecie/?ref=kafle]polsatnews.pl[/url]










