Sieci chciałyby postępować tak jak z większością produktów — przyjmować dostawy od producentów w rozrzuconych po kraju centrach dystrybucyjnych, a z nich rozwozić leki do sklepów. GIF uważa to za łamanie przepisów i żąda, by centra dystrybucyjne wyłączono z obrotu, a sklepy zaopatrywano w wyspecjalizowanych hurtowniach farmaceutycznych.
Problem z GIF ma portugalskie Jeronimo Martins, właściciel Biedronki, największej pod względem obrotów sieci detalicznej w kraju. Spółka zaopatrywała swoje sklepy — a ma ponad 2,6 tys. Biedronek i dodatkowo prawie 140 drogerii Hebe — za pośrednictwem 15 centrów dystrybucyjnych. Inspektorat farmaceutyczny zakwestionował ten sposób dystrybucji już na początku 2014 r. Stwierdził, że centra nie mają uprawnień do zakupu i przechowywania leków, a „produkty lecznicze w magazynie przechowywane są na paletach obok palet z elektroniką lub artykułami spożywczymi”.
Podobne problemy z inspekcją farmaceutyczną miał niemiecki Lidl, drugi gracz na polskim rynku dyskontowym, który ma w Polsce blisko 580 sklepów. Chcąc nie chcąc, musiał się dostosować.
źródło: Puls Biznesu










