REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 29 marca 2016, 07:33

Bielski prezydent walczy z DOZ-em o zabytkowe meble

Apteka na Rynku, nazywana przez bielszczan „Pod Jeleniem”, nie była w stanie sprostać ogromnej konkurencji. Niegdyś wymarzona lokalizacja, w dobie galerii handlowych i przychodni, do których przyklejone są „sieciówki”, stała się przekleństwem. Działająca pod szyldem spółki Dbam o Zdrowie apteka zakończyła działalność z końcem ubiegłego roku.

Nie ma przełomu w sprawie sporu o meble po najstarszej aptece w Bielsku-Białej. Właściciel apteki uparł się, że wywiezie meble z miasta. Ale prezydent miasta uparł się, że do tego nie dopuści. Na pomoc wezwał konserwatora zabytków, któremu właściciel apteki… ani myślał otworzyć drzwi.

REKLAMA

Jak poinformowała spółka DOZ, jako następca prawny firm będących poprzednimi właścicielami bielskiej apteki, posiada również prawo własności do zabytkowych mebli. I uznała, że będą idealne do ozdobienia… łódzkiej siedziby spółki DOZ. Względnie trafią do muzeum farmacji w tym mieście albo w… Lublinie.
Bielskie władze niemal z marszu zgłosiły weto. Prezydent Jacek Krywult uważa, że meble są własnością samorządu. – Miasto jest właścicielem budynku, a apteczne meble stanowią jego część – one zostały stworzone na wymiar i lokal należy traktować jako całość – mówi jego zastępca, Waldemar Jędrusiński. Jednak w miejskich archiwach w dalszym ciągu nie udało się znaleźć dokumentów, które by to wprost potwierdzały. – Takich dokumentów nie ma też w ręku Cefarm – zauważa wiceprezydent. Przypomina, że spółka swego czasu próbowała wpisać meble na listę zabytków, jednak jej się to nie udało. Powodem miała być właśnie niemożność wylegitymowania się aktem własności jej wyposażenia.

31 marca kończy się termin umowy najmu lokalu, w którym mieściła się apteka. Wtedy Cefarm musi oddać lokal miastu. Władze Bielska-Białej o pomoc zwróciły się do konserwatora zabytków. – Na nasz wniosek konserwator rozpoczął procedurę wpisania mebli do rejestru zabytków – mówi Waldemar Jędrusiński. Rozpoczął jednak od falstartu. Za pośrednictwem ZGM-u zwrócił się do Cefarmu o klucze do apteki. – W Cefarmie stwierdzili, że skoro na 3 marca zaplanowano spotkanie, to z decyzją w tej sprawie wstrzymają się do czasu jego zakończenia – wyjaśnia Krzysztof Kwiatkowski. Skoro nie udało się po dobroci, konserwator wszedł na drogę oficjalną. – Wysłaliśmy do Cefarmu i miasta zawiadomienie o oględzinach, które zamierzamy przeprowadzić – poinformował 4 marca Mariusz Godek z bielskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. – W Cefarmie zapewnili nas, że konserwatora wpuszczą – stwierdza Waldemar Jędrusiński.

REKLAMA
REKLAMA

Czy możliwe jest, aby bielski konserwator zabytków w ciągu trzech tygodni był w stanie doprowadzić do tego, że apteczne meble będą pod prawną ochroną i o żadnym ich demontażu nie będzie mowy? Mariusz Godek unika odpowiedzi, ale wskazuje, że choć bielski konserwator zrobi co w jego mocy, komplet dokumentów w tej sprawie trafi do wojewódzkiego konserwatora zabytków i to on podejmie ostateczną decyzję.

źródło: beskidzka24.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA