Wczoraj Zbigniew K. uzupełniał przed sądem swoje wyjaśnienia. Pytano go między innymi o to, dlaczego nie zareagował na to, że w aptece w Imielnie nastąpił wzrost refundacji o ponad 100%.
– Odpowiedziałem wtedy, że jeżeli nie zareagowałem, to o tym nie wiedziałem. Miałem rację, ponieważ w trakcie procesu okazało się, że dwa dni przed przesłuchaniem naczelnika z NFZ, na potrzeby prokuratury, sporządził on tabelę z miesięcznymi refundacjami punktu aptecznego w Imielnie. Miał do niej dostęp jedynie prokurator i naczelnik – wyjaśnił oskarżony.
Sąd dopytywał także o to, skąd w okresie objętym zarzutem na koncie oskarżonego znalazło się łącznie ponad 180 tysięcy złotych oraz dlaczego na rachunkach widnieją częste „wpłaty własne” opiewające na kwoty od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Zbigniew K. tłumaczył, że często po pensji wypłacał całą sumę, przez pewien czas korzystał z niej korzystał, a pozostałą kwotę wpłacał na konto. Ponadto, w tym czasie na koncie znalazły się pieniądze pochodzące z kredytów i z prezentów, które otrzymał z okazji ślub.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://www.radio.kielce.pl/pl/post-65945]Radio Kielce[/url][/b].
Źródło: radio.kielce.pl










