Wiceprezes NRA podkreślił, że środowisko farmaceutyczne jak najbardziej popiera ten pomysł, który pozwoliłby na uporządkowanie rynku aptecznego.
– Minister wspomniał o 51 proc. dla aptekarza. Rozumiemy, że jest to pewna forma, aby ten rynek na nowo zacząć nadzorować. Mamy z tym problem od co najmniej kilku lat. Zauważamy na nim wiele niepojących tendencji i praktyk.-mówił Michał Byliniak.
Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej wspomniał również o bezpośrednim celu, jaki przyświeca pomysłowi MZ.
-Celem tego jest, aby apteka była miejscem, w którym na pierwszym miejscu będzie pacjent, a nie biznes. Od wielu lat zauważamy wiele patologii, które na tym rynku funkcjonują. Nie mówimy tylko i wyłącznie o kwestii wywozu leków. Nie mogę się też zgodzić w tym, że nadzór nad rynkiem aptecznym jest w Polsce wystarczający. Mamy 120 inspektorów na 14,5 tys., zatem tego nadzoru realnie nie ma – mówił Michał Byliniak.
Wiceprezes wspomniał też o sankcjach prawnych, które mogą zostać nałożone na farmaceutę dopuszczającego się działań nieetycznych i niezgodnych z obowiązującym prawem. Taka osoba zostając pozbawiona prawa wykonywania zawodu automatycznie traci prawo do prowadzenia apteki. Obecnie nie można w ten sposób ukarać kogoś kto nie posiada wykształcenia farmaceutycznego, dlatego przedsiębiorca, który dopuszcza się łamania prawa, nadal swobodnie może prowadzić placówkę. W tej sytuacji nie ma odpowiedzialności indywidualnej, ponieważ karze podlega spółka a nie konkretna osoba.
Źródło: Polsat News 2










