Neulasta nadal jest na ryczałt, ale w tej samej grupie leków pojawił się inny, o wiele tańszy preparat, który teraz wyznacza tzw. limit refundacji. Z tego właśnie powodu dopłata pacjentów do Neulasty (a także do Lonquexu – innego leku w tej grupie) tak bardzo wzrosła.
Grupa leków, o którą tu chodzi, to preparaty stymulujące wzrost granulocytów. U osób w trakcie toksycznej chemioterapii ich liczba spada, a wraz z nią obniża się odporność i pojawia się groźna dla życia gorączka. Trzeba temu zapobiec.
Problem polega na tym, że leki z tej grupy zawierają różne substancje i nie da się w prosty sposób zastąpić jednego drugim. Pacjenci, którzy wydawali do tej pory 3,2 zł, teraz płacą więc za swój lek nową cenę – 337,21 zł.
Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, że podwyżki wynikają z przepisów ustawy refundacyjnej. Jednocześnie resort doradza spokój. Wzrost dopłat w takiej sytuacji zazwyczaj ma charakter przejściowy, gdyż firmy farmaceutyczne mają możliwość składania wniosków o obniżenie urzędowych cen zbytu. Milena Kruszewska, rzeczniczka MZ zapewnia, że wpłynęło już kilkanaście takich wniosków i że zostaną rozpatrzone szybko, a efekt obniżenia urzędowych cen leków będzie widoczny już na liście refundacyjnej, która zacznie obowiązywać od 1 września 2016 r.
Taktyka Ministerstwa Zdrowia jest więc taka: wprowadzić na listę refundacyjną tani lek i zmusić przez to inne firmy do obniżenia cen. Problem polega na tym, że nie wszystkie firmy się na to decydują. Nie wiadomo jednak, czy wśród wniosków o obniżenie cen leków zapobiegających neutropenii jest pismo od producenta Neulasty.
Źródło: ŁW/Wyborcza.pl










