REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 22 lipca 2019, 09:49

Czarny rynek leków. Czy stoją za nim pracownicy aptek?

Redakcja „Wprost” postanowiła sprawdzić jak działa czarny rynek leków w Polsce. Na jednym z ogólnodostępnych portali dziennikarze umieścili ogłoszenie o chęci zakupu dużych ilości leków na raka, cukrzycę, astmę i tarczycę. W ciągu kilku godzin zaczęły spływać oferty. Ich autorzy powoływali się na „zaprzyjaźnionych farmaceutów, którzy są w stanie wyciągnąć leki z magazynu”.

Apteki w całym kraju stoją przed dylematem, czy po 22 czerwca nadal mogą sprzedawać suplementy diety z monakoliną K? (fot. Shutterstock)
Z relacji dziennikarzy wynika, że w ciągu paru godzin na ich skrzynkę pocztową spłynęło kilkanaście konkretnych ofert (fot. Shutterstock)

– Daliśmy ogłoszenia na ogólnodostępnych portalach: „Kupimy duże ilości leków na raka, cukrzycę, astmę, tarczycę. Płacimy nawet dwukrotność ceny rynkowej”. I tutaj dziennikarska prowokacja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania – czytamy w dzisiejszym wydaniu Wprost.

REKLAMA

Z relacji dziennikarzy wynika, że w ciągu paru godzin na ich skrzynkę pocztową spłynęło kilkanaście konkretnych ofert. Użytkownicy kontaktowali się za pośrednictwem zaszyfrowanych, bezpiecznych serwisów mailowych Tutanota lub Protonmail (czytaj również: Neuca: Zapasy Euthyroxu topnieją. Gdzie są zapowiadane dostawy?).

– Od 80 do 100 opakowań każdego produktu jestem w stanie wysłać w ciągu jednego dnia ekspresem. Na drugi dzień są dostępne w dowolnym paczkomacie w Polsce – pisał jeden z nich.

– Euthyrox wysyłam bez problemu, Firmagon też jest, ale cena jest zbyt wysoka, żebym takie ilości wysyłał paczką. Musielibyśmy się spotkać na odbiór osobisty z gotówką – pisze inny.

REKLAMA
REKLAMA

Dziennikarze Wprost w ogłoszeniu zamieścili również swój numer telefonu. Na niego również otrzymywali oferty. Jeden z rozmówców – zapytany o pochodzenie sprzedawanych leków – zapewniał, że wszystkie są z apteki.  Mężczyzna powoływał się na zaprzyjaźnionych farmaceutów, którzy są w stanie wyciągnąć dla nas leki z magazynu (czytaj więcej: W Polskich aptekach są fałszywe leki!).

– Cała akcja miała wyglądać, jak w amerykańskich filmach o karterach narkotykowych. Nasi dostawcy mieli z jednej strony skupować jak największe ilości preparatów w zaprzyjaźnionych aptekach. Z drugiej zaś wspomagać miały ich niewielkie hurtownie. Tak zebrany „towar” mniejsi dostawcy mieli wysyłać nam do paczkomatów zwykłą pocztą. Więksi proponowali spotkania w ustronnym miejscu w celu dokończenia transakcji. Nie obchodziło ich kompletnie do czego będą przeznaczone medykamenty i gdzie ostatecznie trafią. Liczył się tylko zarobek. Tu i teraz. A przecież lekarstwa przewożone w nieodpowiedniej temperaturze mogą być śmiertelnym zagrożeniem – opisuje Wprost.

Zdaniem dziennikarzy jeden z dostawców miał stwierdzić, że „Młody technik farmacji zarabia w Warszawie 3 tys. zł na rękę. Drugie tyle może zarobić na dzisiejszym lekowym deficycie. Dlaczego więc ma nie korzystać z okazji?”

Źródło: ŁW/Wprost

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA