REKLAMA
pt. 9 kwietnia 2021, 12:30

Czekają nas dwie masowe akcje szczepień – przeciw COVID-19 i grypie

Rosnące zainteresowanie szczepionkami przy globalnym niedoborze i realizacja dwóch masowych akcji szczepień to duże wyzwania dla systemu ochrony zdrowia. Jak podkreślali eksperci podczas debaty Flu&COVID-19 Meeting 2021 do organizacji szczepień przeciw grypie i COVID-19 na jesieni należy przygotować się już dziś. Propozycje rozwiązań systemowych, które udrożnią system obejmują m.in.: rozszerzanie uprawień personelu medycznego, wprowadzenie nowych refundacji szczepionek przeciw grypie, zakupy centralne.

Szczepienia przeciw pneumokokom w aptekach będą możliwe od 1 listopada... ale tylko teoretycznie (fot. Shutterstock)
Udział wszystkich zawodów medycznych będących w bezpośrednim kontakcie z pacjentem jest niezbędnym elementem inicjatyw promocji szczepień (fot. Shutterstock)

Przed nami ponownie sezon pełen wyzwań – istnieje duże prawdopodobieństwo, że szczepienia przeciw grypie i COVID-19 zbiegną się w tym samym czasie. Obecnie jesteśmy w trakcie rosnącej fali zachorowań przeciw COVID-19, natomiast sezon zachorowań na grypę za nami. W wyniku wprowadzenia lockdownu, a później obostrzeń epidemiologicznych, czyli masek ochronnych, dezynfekcji rąk i dystansu zapadalność na grypę w sezonie 2020/21 była w Polsce o połowę mniejsza niż sezonie poprzednim. Było znacznie mniej hospitalizacji. Nie odnotowano też potwierdzonego przypadku śmierci z powodu grypy. Pamiętajmy jednak, że wirus grypy nie tylko mutuje, ale co roku pojawiają się nowe szczepy. Nadal więc nie możemy lekceważyć zagrożenia, jakie może nieść za sobą ta choroba zakaźna (czytaj również: Australia: apteki szykują się na rekordowy sezon szczepień przeciwko grypie).

Szczepienia w ramach opieki farmaceutycznej

W ubiegłym sezonie grypowym zaobserwowano wzrost zainteresowania szczepieniami przeciw grypie. Pomimo trudności w dostępie do szczepionek, nastąpił wzrost wyszczepialności przeciw grypie, który wynosi obecnie 6,03%. Dwie akcje szczepień w jednym czasie – przeciw grypie i przeciw COVID-19 to wyzwanie dla znacznie obciążonej już ochrony zdrowia. Aby w jednym czasie zaszczepić się przeciw obu tym chorobom, potrzebne są minimum 3 wizyty u lekarza, a to wymaga czasu i energii. Pielęgniarki i farmaceutów już zaangażowano do realizacji szczepień przeciw COVID-19. Jeżeli w przypadku grypy pacjent byłby kwalifikowany do szczepienia w ramach opieki farmaceutycznej w aptece lub przez pielęgniarkę, byłoby to nieporównywalnie łatwiejsze.

– Obecnie kwalifikacja do szczepienia przeciw grypie to jest wyłączna kompetencja lekarza. Zależy nam na tym, żeby do tego szczepienia mogły kwalifikować pielęgniarki, które też wykonują zawód medyczny, są dobrze wykształcone i w wielu krajach to właśnie one, a nie lekarze zajmują się kwalifikacją do szczepienia. I kolejna niezwykle ważna sprawa, żeby szczepienia przeciw grypie można było wykonywać w aptekach i osobą, która kwalifikuje do takiego szczepienia, mógł być farmaceuta. Pamiętajmy, że mamy w Polsce rzeszę 30 tysięcy farmaceutów, którzy są świetnie wykształceni i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby byli w to zaangażowani. Ponadto szczepienie w aptece skróciłoby cały łańcuch wydarzeń związanych ze szczepieniem – podkreśla prof. Adam Antczak, Przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy.

Zainteresowanie szczepieniami rośnie

Zapotrzebowanie na szczepionki przeciw grypie będzie oscylować wokół liczby 3 330 000 dawek, czyli będzie o 45% większe w porównaniu do roku ubiegłego. Aby sprowadzić do Polski tyle szczepionek należy wdrożyć odpowiednie działania. Jedną z podstawowych kwestii jest konieczność oferowania konkurencyjnej ceny szczepionek. W sezonie 2020/2021 na zwiększone zainteresowanie szczepieniami z pewnością wpłynęło rozszerzenie refundacji szczepień, dlatego również przed nadchodzącym sezonem należy rozważyć wdrożenie nowych refundacji obejmujących także bezpłatne szczepionki dla kobiet w ciąży i refundację szczepień dla dzieci (czytaj również: W sezonie 2021/2022 będzie potrzebne ponad 3 mln szczepionek przeciw grypie).

– Dążymy do tego, żeby nie tylko było więcej szczepionek, ale również, żeby sam akt szczepienia był dla Polaków łatwiejszy i bardziej dostępny. Stoimy w obliczu globalnego niedoboru szczepionek, który obecnie szacowany jest na poziomie 25-30 procent. Dlatego w nadchodzącym sezonie szczepień przeciw grypie niezbędne jest wcześniejsze planowanie wielkości i terminów dostaw, by uniknąć zakupów interwencyjnych oraz by nie utylizować niewykorzystanych szczepionek. Cykl produkcji szczepionek trwa zwykle około 6 miesięcy, dlatego marzec/kwiecień to jest ostatni dzwonek na złożenie zamówień rządowych. Jeżeli zamówimy szczepionki w czerwcu, to jako kraj o niskim poziomie wyszczepialności znajdziemy się na szarym końcu kolejki do realizacji zamówień. Hurtowanie farmaceutyczne oraz podmioty lecznicze powinny poważnie wziąć pod uwagę nasze prognozy – wyjaśnia prof. Adam Antczak, Przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy.

Eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy od wielu lat prowadzą działania na rzecz podnoszenia wyszczepialności przeciw grypie, jednak kluczowe są postawy i rekomendacje pracowników ochrony zdrowia. Udział wszystkich zawodów medycznych będących w bezpośrednim kontakcie z pacjentem jest niezbędnym elementem inicjatyw promocji szczepień, ale też samej ich realizacji – kluczowe jest zaangażowania wszystkich instytucji i zawodów medycznych w celu budowania rekomendacji szczepień (czytaj również: Angielskie apteki przeprowadziły 2,5 mln szczepień przeciwko grypie w sezonie 2020/21).

Źródło: KW/OPZG

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

"Pomimo trudności w dostępie do szczepionek, nastąpił wzrost wyszczepialności przeciw grypie, który wynosi obecnie 6,03%. " Hmmm...Brzmi jak stary dobry slogan z czasów komuny. W mojej aptece robiliśmy zapisy na szczepionki p.grypie (dokładnie jak za komuny).Zapisało się około setki osób. Szczepionkę otrzymało tylko kilka osób. Z hurtowni otrzymywaliśmy smętne "odpady" w ilości kilku sztuk. Pomimo dobrych chęci, większość ludzi odeszła z przysłowiowym kwitkiem. I to się nazywa "wzrost wyszczepialności..."