Liczba działań niepożądanych w Polsce rośnie z roku na rok. W roku 2011 r. było ich w przybliżeniu 4 000, w 2012 r. – 7 300, w 2013 r. – 9 000, w 2014 r. – 14 000, a w 2015 r. już 16 000. Taki wzrost spowodowany jest po części zmianą przepisów określających uprawnionych do zgłaszania działań niepożądanych. Od 2013 roku działanie niepożądane leku mogą zgłosić również pacjenci i ich opiekunowie. Obowiązek taki spoczywa na przedstawicielach zawodów medycznych – lekarzach, dentystach i farmaceutach.
Najtragiczniejszym w historii przypadkiem działania niepożądanego leku były deformacje płodów po zastosowaniu talidomidu przez kobiety ciężarne. Tylko w Niemczech odnotowano na początku lat 60. blisko 10 000 przypadków narodzin dzieci bez rąk i nóg. To wydarzenie zainicjowało powstanie Światowego Systemu Monitorowania Działań Niepożądanych Leków. Polska dołączyła do niego w 1972 roku.
Główna siedziba programu mieści się w szwedzkim mieście Uppsala. Uppsala Monitoring Centre to światowe centrum danych na temat działań niepożądanych leków. Rocznie trafia tu ponad 12 mln zgłoszeń działań niepożądanych leków. 58% z nich pochodzi z USA, 11% z Korei Południowej a 8% z Chin.
Polska pozostaje w szarym końcu krajów zgłaszających działania niepożądane. Niestety przyczyniają się do tego również farmaceuci.
– Dzisiaj farmaceuci stanowią znikomy odsetek osób zgłaszających działania niepożądane. Ciężko jednoznacznie stwierdzić z czego to wynika – zdradza w wywiadzie dla magazynu MGR.FARM Grzegorz Cessak, prezes URPL.
– Urząd ze swojej strony szeroko propaguje wiedzę na temat działań niepożądanych; szkolimy farmaceutów w ramach szkoleń samorządu aptekarskiego i prowadzimy wykłady na uczelniach medycznych. Mamy nadzieję, że działania te przyczynią się do podnoszenia wiedzy na temat działań niepożądanych wśród farmaceutów. Jeszcze kilka lat temu nie mówiło się tak szeroko o konieczności zgłaszania działań niepożądanych i bezpieczeństwie farmakoterapii. Zdaję sobie sprawę z tego, że farmaceuta po wydaniu leku z apteki może nie posiadać informacji zwrotnych od pacjenta na temat skutków działania leku. Zgłaszanie działań niepożądanych powinno stanowić jeden z elementów opieki farmaceutycznej – zwraca uwagę Cessak.
W wywiadzie dla MGR.FARM prezes URPL zdradził, że większość zgłoszeń niepożądanych działań leków dotyczy leków wydawanych z przepisu lekarza. – Może to wynikać z faktu, iż większość zgłoszeń jest przesyłana przez lekarzy – podkreśla Cessak. – W nadsyłanych do Urzędu zgłoszeniach bardzo często wpisywana jest tylko sama substancja czynna bez podania nazwy handlowej produktu leczniczego. Stąd też trudno byłoby analizować wpływające zgłoszenia pod względem kategorii dostępności.
Cały wywiad z prezesem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM.
Źródło: mgr.farm










