Zasady promocji produktów kosmetycznych są zdecydowanie bardziej liberalne niż te dotyczące reklamy produktów leczniczych. Niemniej istnieją regulacje i wytyczne, które kształtują dobre praktyki w tym zakresie – lub wręcz zakazują pewnych działań. W skali europejskiej są to m.in.
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych,
- Rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 r. określające wspólne kryteria dotyczące uzasadniania oświadczeń stosowanych w związku z produktami kosmetycznymi,
- Guidelines For Cosmetic Product Claim Substantiation.
W Polsce – poza wyżej wymienionymi publikacjami – obowiązują Dobre Praktyki Reklamy Produktów Kosmetycznych – Przewodnik techniczny Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.
Zawiera czy nie zawiera – oto jest pytanie
W praktyce reklamowej zarówno obecność, jak i brak określonego składnika może nastręczać problemów. Dlaczego? Bo i w jednym i w drugim przypadku deklaracja zaczynająca się od słów „Zawiera…” lub „Bez…” musi być poparta dowodami. Nierzadko udowodnienie, że czegoś w kosmetyku nie ma, bywa trudniejsze, niż potwierdzenie, że dany składnik w formulacji się znajduje.
Najpierw przyjrzyjmy się deklaracjom marketingowym, które mówią o braku czegoś.
- Czytaj również: Kosmetyk czy lek? Odpowiedź nie zawsze jest oczywista…
Kosmetyki „wolne od…” – kiedy można użyć takiego sformułowania?
Jak mówią aktualne wytyczne, dowody potwierdzające użycie deklaracji „nie zawiera”, „wolne od”, „bez dodatku” muszą być weryfikowalne. Jednocześnie nie muszą one obejmować analitycznego potwierdzenia braku składnika. Wystarczy, że producent przedstawi odpowiednią dokumentację.
– I tutaj są pewne problematyczne kwestie, na przykład problem zanieczyszczenia kosmetyków jakimiś substancjami śladowymi. Taki bardzo medialny przykład to zanieczyszczenie pudrów talkowych azbestem. I to nie jest jedyny przykład, bo faktycznie przy badaniu analitycznym różnych kosmetyków można wykazać śladowe ilości zanieczyszczeń. Natomiast tego się nie wykazuje w składzie, bo to są po prostu takie przypadkowe zawartości – wspominała dr n. biol. Justyna Rewak-Soroczyńska, kosmetolog i prelegent na konferencji „Kosmetyki 2025 – nowe horyzonty prawne, technologiczne i innowacje”.
Zatem warto być ostrożnym co do deklarowania braku składnika, jeśli istnieje ryzyko zanieczyszczenia nim kosmetyku. Jednak większość przypadków to zapewnienia, które mają swoje odzwierciedlenie w etykiecie produktu, a konkretnie w braku umieszczenia danego składnika w składzie. Więc w jakich przypadkach można zastosować najczęściej spotykane deklaracje?
Bez silikonów, konserwantów i zapachu – ale czy na pewno?
Wytyczne w przypadku silikonów są bezlitosne – jakikolwiek silikon w składzie wyklucza użycie sformułowania „Bez silikonów” na kosmetyku. Ale pojawia się pytanie: czy konsument wie, co jest silikonem, a co nie? Dla farmaceuty oczywiste będzie, że Dimethicone na etykiecie to silikon – ale dla aptecznego pacjenta już niekoniecznie. Tę niewiedzę wykorzystują nieuczciwi producenci kosmetyków, którzy przemycają silikony pomimo deklaracji ich braku w produkcie. Dlatego umiejętność interpretowania składów na etykietach jest tak ważna.
- Czytaj również: Lek udawał kosmetyk? Wycofanie ze sprzedaży…
Praktykujących farmaceutów może szczególnie zainteresować fakt, że zabronione jest używanie sformułowań odwołujących się do braku substancji leczniczych w kosmetyku. Wyrażenie „Bez kortykosteroidów” jest niedozwolone – bo zgodnie z Rozporządzeniem 1223/2009 leków w kosmetykach być nie może. Więc podkreślanie tego jako przewagi konkurencyjnej jest co najmniej nieetyczne.
Nie mniej ciekawa jest kwestia braku konserwantów w produktach kosmetycznych. I tu podobnie jak w przypadku silikonów – parabeny to konserwanty, więc warto wiedzieć, co zaliczamy do parabenów i jak wyglądają ich nazwy chemiczne. Deklaracja „Bez konserwantów” jest nieprawidłowa, jeśli w formule obecne są składniki z listy konserwantów dozwolonych w Załączniku V Rozporządzenia 1223/2009. Nie możemy też zapomnieć o alkoholu i innych składnikach o działaniu ochronnym przed mikroorganizmami. One również pełnią rolę konserwantów w produkcie – chyba że producent udowodni, że tak nie jest, na przykład poprzez wyniki testu obciążeniowego bez tego składnika.
Warto jeszcze wspomnieć o 2 deklaracjach związanych z brakiem: „bez formaldehydu” i „bez zapachu”. Pierwszej nie można stosować, jeśli w formule znajduje się składnik uwalniający formaldehyd. Takim składnikiem jest Diazolidinyl Urea. Natomiast sformułowanie „Bez zapachu” jest niedozwolone, jeżeli produkt zawiera jakikolwiek pachnący składnik – nawet jeśli pełni on w kosmetyku inną rolę. Przykładem mogą być ekstrakty roślinne o charakterystycznym zapachu.
Skoro składnik tak działa, to cały kosmetyk tak działa…
Teraz pora na problematyczne aspekty związane z obecnością konkretnego składnika. W wytycznych znajdziemy zapisy mówiące o tym, że deklaracje odnoszące się do właściwości składnika nie mogą sugerować, że gotowy produkt posiada takie same właściwości, jeśli tak nie jest. Dr Rewak-Soroczyńska podczas konferencji odwołała się do przykładu z aloesem.
– Deklaracja „Zawiera aloes o właściwościach nawilżających” nie jest dozwolona, jeśli sam produkt kosmetyczny nie wykazuje działania nawilżającego. Sam aloes oczywiście ma działanie nawilżające, ale on może być dodatkowym składnikiem gdzieś na końcu składu, a sam kosmetyk będzie miał inne przeznaczenie. Więc wtedy pisanie, że taki kosmetyk działa nawilżająco, jest nadużyciem – mówiła zaproszona prelegentka.
- Czytaj również: Wyrób bezpieczny, produkt rekreacyjny… Kontrowersyjne klasyfikacje produktów z pogranicza
Oprócz aloesu pożądanym składnikiem produktów kosmetycznych jest również miód. Deklaracja”Zawiera miód” może być umieszczona na przykład na opakowaniach produktów. Jest ona dozwolona wyłącznie wtedy, gdy miód faktycznie występuje w składzie produktu. Natomiast nie można jej zastosować, jeśli w formule występuje tylko aromat miodu.
Więcej na temat opakowań produktów kosmetycznych i tego, co się na nich znajduje, można będzie dowiedzieć się ze szkolenia „Opakowania kosmetyczne na rozdrożu„. Odbędzie się ono 26 marca. Jego organizatorem jest EduPharm.
©MGR.FARM










