Diprophosu brakuje w polskich aptekach. Producent informuje, że do 1 stycznia 2018 krajowe zapasy zostaną uzupełnione. A co do tego czasu?
– Lek mógłby dla polskich pacjentów zostać ściągnięty z zagranicy (bo to, że producent zawiesił dostawy do Polski, nie oznacza, że nie wysyła go do innych krajów). Minister zdrowia może bowiem wydać zgodę na czasowe dopuszczenie do obrotu produktu leczniczego. Rzecz w tym, że w praktyce robi to od lat na wniosek hurtowni farmaceutycznej. A hurtownie dystrybucją Diprophosu nie są zainteresowane – pisze Patryk Słowik w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej.
Przepisy nie przewidują mechanizmu przymuszenia do sprowadzenia takiego leku ani nie dają ministrowi zdrowia narzędzi dla samodzielnego działania. Trudno też wyobrazić sobie sensowną korektę legislacyjną, która rozwiązałaby ten problem.
Zdaniem Ministerstwa Zdrowia do resortu nie docierają sygnały o brakach produktu leczniczego Diprophos dla polskich pacjentów. Aptekarze twierdzą jednak, że jest ogromny problem ze zdobyciem leku.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/1069303,popularnego-lekarstwa-nie-ma-z-powodu-cyberataku.html]Gazety Prawnej[/url][/b].
Źródło: gazetaprawna.pl










