Wielu Polaków ściąga niedostępne w kraju medykamenty z zagranicy. Urzędnicy właśnie powiedzieli im „stop”, co zagraża ich zdrowiu i życiu. Zdaniem GIF oraz celników przywóz z zagranicy musi być dokonany osobiście.
Do tej pory pacjenci mogli zamawiać z zagranicy leki niedostępne w Polsce, na których zakup otrzymywali stosowne recepty. Natomiast od teraz, przez wprowadzone zmiany w interpretacji przepisu ustawy Prawo Farmaceutyczne, będzie można przywieźć ze sobą leki kupione poza granicami kraju, ale tylko osobiście. Kurier nie będzie mógł ich dostarczyć, ponieważ paczka zostanie zatrzymana przez celników i najprawdopodobniej zniszczona.
– To prawda, tak teraz interpretujemy ten przepis – przyznaje rzecznik GIF Paweł Trzciński.
Powodem takiego działania jest próba podjęcia walki ze sklepami, które nielegalnie dystrybuują leki w niektórych państwach, z których Polacy ściągają medykamenty.
– Jesteśmy przerażeni tempem, w jakim powstają np. sklepy internetowe w Vanuatu, które sprzedają Polakom nieprzebadane produkty – wskazuje Trzciński. – W związku z tym trzeba było zaostrzyć interpretację. W przeciwnym razie za tydzień czy miesiąc mógłby się zdarzyć nieszczęśliwy wypadek, gdy ktoś umarłby wskutek przyjmowania niesprawdzonego leku. Wtedy wszyscy mieliby pretensje właśnie do GIF, że dopuścił do takiej sytuacji – dodaje.
– Tłumaczenie, że chodzi o rozwiązanie problemu kupowania leków w sklepach internetowych zarejestrowanych w Vanuatu to popadanie w absolutną skrajność – twierdzi adwokat, dr Magdalena Matusiak-Frącczak. Prawniczka podkreśla, że działanie GIF uderza bowiem przede wszystkim w ludzi kupujących od lat za granicą leki recepturowe, których nie można dostać w Polsce.
– Nowa interpretacja powoduje, że wiele osób znajdzie się w sytuacji podbramkowej, co w praktyce może oznaczać, że będzie ona zagrażać zdrowiu i życiu wielu pacjentów, dla których liczy się każdy dzień – wskazuje mec. Dessoulavy-Śliwińska, zastępca przewodniczącego sekcji prawa medycznego i farmaceutycznego w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie.
– GIF postanowił zastosować automatyzm. Celnik nie musi już przeglądać dokumentów, sprawdzać, czy leki są z kanadyjskiej apteki i są niezbędne do funkcjonowania pacjentowi, czy też chodzi o środek na potencję ściągnięty od nie wiadomo kogo. Ułatwianie życia urzędnikom nie może odbywać się kosztem pozbawiania zdrowia, a być może nawet życia Polaków – mówi dr Matusiak-Frącczak.
Paweł Trzciński z GIF zaznacza, że mimo bardziej rygorystycznej interpretacji nikt przecież nie likwiduje możliwości uzyskania zgody na import docelowy leków. Pacjenci, którzy zmagają się z naprawdę poważnymi schorzeniami, powinni przejść sformalizowaną procedurę, a wtedy dostaną zgodę ministra zdrowia na sprowadzanie medykamentów z zagranicy.
Jak podkreśla dr Matusiak-Frącczak, procedura uzyskania pozwolenia na import docelowy może trwać nawet pół roku, co jest niedopuszczalne w przypadku pacjentów, którzy przez ten czas nie będą mogli przyjmować swoich leków.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna










