– W ostatnich tygodniach w mediach branżowych pojawia się wiele głosów dotyczących propozycji zawartych w projekcie nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Hasła „apteka dla aptekarza”, czy „kryteria geograficzne i demograficzne” nie schodzą z czołówek. Wiele zainteresowanych stron przedstawia swoje „za i przeciw”. Wypowiadają się zarówno osoby związane z branżą, jak również pacjenci – pisze posłanka w interpelacji do Ministra Zdrowia.
Zwraca ona uwagę, że pod adresem projektu czynione są liczne zarzuty. Pierwszy z nich ma dotyczyć tego, iż nieuniknioną konsekwencją ustawy będzie wzrost cen leków refundowanych o 10-20%. W takim tonie wypowiadają się przedstawiciele aptek sieciowych, jak również sam prezes UOKiK, który w stanowisku do projektu „apteka dla aptekarza” wskazał: „Proponowany projekt ustawy wprowadza rozwiązania zmniejszające swobodę konkurencji, które najprawdopodobniej negatywnie odbiją się na konsumentach” (pismo Prezesa UOKIK z dnia 5 stycznia 2017 r. znak: DPR-071-2/17/EU).
– Drugi zarzut dotyczy posługiwania się ograniczeniami geograficznymi i demograficznymi, co w konsekwencji doprowadzi w myśl zakładanych zmian do tego, że ciężko będzie znaleźć lokalizację, w której będzie można otworzyć aptekę – pisze Ewa Kołodziej. – Jeszcze trudniej będzie znaleźć wśród tych lokalizacji taką, gdzie prowadzenie apteki będzie dla farmaceuty opłacalne. Brak jest również w projekcie mechanizmów, które zachęcałyby farmaceutów do otwierania aptek w mniejszych miejscowościach, czy na wsiach.
Według posłanki kolejnym podnoszonym zarzutem jest ten, iż faktycznym celem zmiany jest przejęcie rynku farmaceutycznego przez stosunkowo niewielką grupę farmaceutów skupionych wokół Izb Aptekarskich. Kołodziej przytacza opinię prezesa Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek, iż wszystkie problemy rynku aptecznego, które są argumentami za „apteką dla aptekarza”, tak naprawdę powinny być rozwiązane przez nadzór farmaceutyczny, bo wbrew pozorom ich skala nie jest duża.
– Oddawanie całego rynku detalicznego w arendę grupie farmaceutów skupionych wokół Izb Aptekarskich jest ich zdaniem najgorszym rozwiązaniem problemu – pisze posłanka. – Jeżeli celem byłoby faktyczne zapewnienie nadzoru farmaceuty nad obrotem lekami, to ustawa przewidywałaby wzmocnienie pozycji kierownika apteki oraz udzielenie odpowiednich gwarancji personelowi fachowemu apteki. Dyskusja w tym zakresie sprowadza się tak naprawdę jedynie do wymiaru ekonomicznego.
Kolejny zarzut przytaczany przez Ewę Kołodziej dotyczy tego, że proponowane przepisy tylko teoretycznie odnoszą się do zasad tworzenia nowych aptek i tylko na pierwszy rzut oka nie dotykają aptek już istniejących. Analiza konsekwencji wprowadzenia nowych regulacji prowadzi do wniosku, że rewolucja czeka nie tylko nowych przedsiębiorców, ale również właścicieli dotychczas działających aptek.
Źródło: sejm.gov.pl










