– Nie wierzcie reklamie preparatu ketomorin. Od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych krąży całkowicie zmyślony wywiad, który sugeruje, że schudłam dzięki tym tabletkom. Nie kupujcie ich. Nie dajcie się nabrać na ten fałszywy tekst. Skoro ktoś bez mojej zgody wykorzystuje mój wizerunek i publikuje nieprawdziwy wywiad, to śmiem twierdzić, że chce wyłudzić od potencjalnych klientów pieniądze. Nie znam tego preparatu, nie wiem, jak działa i czy de facto nie szkodzi zdrowiu – napisała na Facebooku i Instagramie Ewa Drzyzga.
Jak przyznaje w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl, zaalarmowały ją wiadomości od fanek, które pytały o skuteczność preparatu w prywatnych wiadomościach. W ciągu ostatniego tygodnia miał ich dostać około 20.
– Pytano mnie, czy preparat naprawdę działa, czy tak szybko się chudnie, czy rzeczywiście stosowałam ten lek (…) W opisie mojej osoby podano TVP, a ja przecież pracuję w TVN. Do wywiadu doklejono obrazek, w którym prowadzę program śniadaniowy w telewizyjnej Dwójce. Do sylwetki Moniki Zamachowskiej doklejono moją twarz – opisuje Ewa Drzyzga.
Jak wskazuje portal wirtualnemedia.pl to nie pierwsza taka historia, której bohaterką była dziennikarka. Rok temu w podobny sposób wykorzystano wizerunek Ewy Drzyzgi do reklamy preparatu na pasożyty.
– Ale wtedy wywiad był tak sugestywnie napisany, poprawną polszczyzną, że odezwał się do mnie ktoś z Naczelnej Rady Lekarskiej z pytaniem, czy jako prowadząca program o charakterze medycznym „36,6” jestem świadoma tego, co robię. Nie wiedziałam, o co chodzi. Okazało się, że w zmyślonym wywiadzie miałam przekonywać, że medycyna konwencjonalna prawie mnie zabiła – mówi dziennikarka.
Źródło: ŁW/Wirtualnemedia.pl










