Telewizja TVN24 opublikowała reportaż pokazujący funkcjonowanie tzw. aptek „prolife”. Takie placówki nie są w żaden sposób oznaczone, a pacjent przychodząc do nich nie wie, że farmaceuta nie zrealizuje recepty na środki antykoncepcyjne. Często nawet nie zdaje sobie sprawy, że to konsekwencja charakteru apteki i klauzuli sumienia.
Materiały z ukrytej kamery dziennikarzy pokazują podobny schemat „działania” aptek prolife. Kiedy pacjentka przychodzi z receptą na środek antykoncepcyjny, pracownik apteki informuje, że nie ma takiego leku. Kiedy jednak pacjentka dopytuje, czy jest możliwe jego zamówienie, farmaceutka sprawdza coś na komputerze i odpowiada, że leku nie ma w hurtowni, z której korzysta apteka.
– Statystyk nie prowadzimy, bo część aptek po prostu się nie ujawnia – przyznaje Małgorzata Prusak, prezes Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich Polski.
– Z przepisów konstytucji można wywodzić, że każdy obywatel ma prawo do działania zgodnie ze swoim sumieniem. Również farmaceuta – mówi Paweł Trzciński, rzecznik prasowy GIF. – Natomiast z przepisów obecnie obowiązującego prawa wynika, że apteka, czy też kierownik który organizuje pracę apteki, powinien zapewnić pacjentom dostęp do wszystkich leków.
Główny Inspektorat Farmaceutyczny prowadzi obecnie trzy postępowania w sprawie odmowy wydania leku z powodu klauzuli sumienia.
W programie pada dość kontrowersyjna wypowiedź znanego ginekologa Grzegorza Południewskiego, który uważa, że farmaceuta nie jest dla pacjenta partnerem
– Dla pacjenta partnerem jest lekarz. Farmaceuta jest partnerem handlowym – stwierdza Południewski. – On udostępnia coś, co w większości jest truciznami, bo leki to trucizny w małych stężeniach. Dlatego rolą farmaceuty jest w zasadzie dostarczenie odpowiedniej substancji, w odpowiednim stężeniu, odpowiedniemu człowiekowi. Nie róbmy z tego filozofii.
Cały reportaż można obejrzeć [b][url=https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-bez-sumienia,811182.html]na stronie TVN24.pl[/url][/b]
Źródło: tvn24.pl










