Od stycznia L4 mogą być wystawiane w formie elektronicznej. Aby lekarz i pacjent mogli z tego korzystać, to pracodawca musi zarejestrować się na Platformie Usług Elektronicznych ZUS. Taki obowiązek mają wszyscy płatnicy zatrudniający powyżej 5 osób. Mniejsze firmy mają czas do końca 2017 roku.
– Do dziś wystawiono zaledwie 203 tys. elektronicznych zwolnień. Według najświeższych danych z tego roku, do końca marca do ZUS wpłynęło 5,8 mln papierowych zwolnień lekarskich i tylko 78 tys. elektronicznych. Oznacza to, że tylko 1,3 proc. druków L4 powstało w komputerach medyków – podkreśla portal money.pl
W ocenie Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie – Winny jest system elektroniczny, który zabiera lekarzom zbyt wiele czasu. Tracą na tym pacjenci, bo lekarz zamiast zajmować się nimi, walczy z komputerem. Problem nie występuje przy samym wypisywaniu zwolnienia, ale przy zatwierdzaniu tej operacji.
Lekarze mogą podpisywać elektroniczne zwolnienia na dwa sposoby. Przez podpis kwalifikowany, albo przez Platformę Usług Elektronicznych, za pośrednictwem której zwolnienie jest wysyłane do ZUS i pracodawcy. To pierwsze rozwiązanie związane jest jednak z inwestycją w podpis kwalifikowany, czego lekarze nie chcą robić, bo oznacza to wydatki.
Słaby start systemu wpływa też na efektywność całego systemu opieki zdrowotnej. Szacuje się, że około 12 proc. wszystkich zwolnień wystawianych jest bezzasadnie. Elektroniczny system miał pozwolić ubezpieczycielowi szybciej weryfikować konieczność pójścia na chorobowe pracownika. Przed wprowadzeniem elektronicznego systemu, wystawiania L4 mówiono nawet, że oszczędności wynikające ze sprawniejszej kontroli sięgną rocznie 200 mln zł.
Źródło: money.pl










