W znacznej większości państw członkowskich UE regulacje sprzedaży poza-aptecznej są znacznie bardziej restrykcyjne niż w Polsce co wynika z chęci ograniczenia zjawiska lekomanii i ograniczenia liczby zatruć polekowych. Jest to także pierwsza ze strony ministerstwa zdrowia znacząca próba ograniczenia uzależnień, szkodliwych interakcji lekowych i zatruć polekowych będących wynikiem niekontrolowanego i nielimitowanego stosowania leków bez konsultacji lekarzem lub farmaceutą.
Wykaz dopuszczonych na rynek poza-apteczny produktów został zmniejszony z 52 do 18 pozycji. Co wyjątkowo ważne, dla bezpieczeństwa pacjentów, po raz pierwszy w wykazie ujęto maksymalną zawartość substancji czynnych w opakowaniu – w konsekwencji na ten rynek trafią znacznie mniejsze opakowania. Po pierwsze utrudni to przedawkowanie leku, po drugie kupowanie i spożywanie kilku opakowań leku powinno spowodować właściwą refleksję u pacjenta.
Projekt zakłada, że do obrotu w sklepach ogólnodostępnych oraz w sklepach specjalistycznego zaopatrzenia medycznego nie mogą być dopuszczone produkty lecznicze, których niekontrolowane stosowanie wiąże się z poważnym ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych lub przedawkowania. I tu pojawiły się pierwsze wątpliwości ekspertów.
– Wszystkie leki, które znajdują się na liście są łatwo dostępne w aptekach, w związku z czym, nie widzę powodu, żeby je przenosić do sprzedaży sklepowej – twierdzi prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownik Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej WUM.
Ekspertka zwraca uwagę, że z jednej strony ograniczane są produkty z kodeiną, dekstrometorfanem, pseudoefedryną, ale udostępniany jednocześnie syntetyczny opioid, jakim jest loperamid.
– Biegunka to nie jest choroba, tylko objaw. Nie wolno go zbijać za pomocą leku, trzeba ustalić, dlaczego się pojawiła. Nie widzę powodów, aby w obrocie pozaaptecznym miały być dostępne inhibitory pompy protonowej. Nie są to przecież leki przeznaczone do użytku doraźnego – twierdzi Kozłowska-Wojciechowska.
Jej zdaniem zastanawiająca jest również zaproponowana moc kwasu acetylosalicylowego: 300 mg – to nie jest ani dawka rutynowa w prewencji incydentów sercowych, ani przeciwbólowa i przeciwgorączkowa. Obniżono ją więc o 200 mg, kiedy wiadomo, że dawka działająca przeciwbólowo i przeciwgorączkowo to 500 mg – jeżeli mamy dostępne dawki po 300 mg, musimy chcąc nie chcąc wziąć 600 mg.
– A kto powie dziewczynie z miesiączką, że jeżeli ma gorączkę w trakcie menstruacji, nie wolno kwasu acetylosalicylowego w ogóle wziąć? – konkluduje Kozłowska-Wojciechowska. – Pamiętajmy o tym, że zarówno aspiryna, jak i ibuprofen to NLPZ-y, które wchodzą w interakcje, są też przeciwskazane u pacjentów na terapii hipotensyjnej. Kupione na stacji benzynowej mogą spowodować u pacjenta np. niedokrwienie mózgu. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby dopuszczać te leki do sprzedaży pozaaptecznej. Poza tym, jeżeli mówimy o tym, że jest 360 tys. sklepów, które sprzedają leki, to kto będzie kontrolował, jak one są przechowywane? Moim zdaniem, w ogóle żadne leki nie powinny być sprzedawane poza aptekami.
Podobnego zdania jest dr Daria Schetz, kierownik Centrum Monitorowania Działań Niepożądanych Leków i Środków Chemicznych Pomorskiego Centrum Toksykologii w Gdańsku:
– Uważam, że jeżeli w ogóle prowadzona jest jakakolwiek sprzedaż pozaapteczna leków to powinny być to leki typowo do leczenia doraźnego. A w tym wykazie widnieje kilka takich substancji , które stosuje się jednak przewlekle np. omeprazol. Jest on skuteczny dopiero po 3 dniach terapii. Szukam uzasadnienia, dlaczego ktoś w sklepie spożywczym chciałby kupić ten lek. Nadużywanie go po kilku tygodniach może powodować hipomagnezemię – twierdzi Daria Schetz.
Zaskoczeniem jest dla niej również obecność na tej liście loperamidu.
– Główną przyczyną biegunki jest często infekcja bakteryjna. Doraźnie, na biegunkę doradziłabym pacjentowi raczej węgiel leczniczy, który jest jednak lekiem bezpieczniejszym i w razie infekcji bakteryjnej będzie skuteczniejszy.
Dr Daria Schetz przyznaje, iż zawsze miała nadzieję, że niesteroidowe leki przeciwzapalne znikną ze sprzedaży pozaaptecznej – podobnie jak i niebezpieczny jej zdaniem paracetamol:
– Jego przedawkowanie może prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń wątroby. Zmniejszenie opakowań leków w mojej ocenie nie do końca uchroni pacjentów przed ich nadmiernym spożyciem. Kto bowiem zabroni mu w sklepie zakupu większej ilości opakowań?
Głosy ekspertów w ten sprawie zebrało Stowarzyszenie Leki Tylko z Apteki, którego statutowym celem jest ograniczenia rynku poza-aptecznego. Jego przedstawiciele są zadowoleni z faktu, że rozporządzenie w ogóle powstaje i że podnoszone przez autorytety medyczne argumenty dotyczące zdrowia publicznego biorą górę nad argumentami czysto biznesowymi.
Źródło: Leki Tylko z Apteki










