REKLAMA
Magazyn mgr.farm
Redakcja mgr.farm

EllaOne na receptę, a dziennikarze znów prowokują

pon. 24 lipca 2017, 07:17

Wczoraj weszła w życie ustawa, na mocy której doustne środki antykoncepcyjne dostępne są wyłącznie z przepisu lekarza. W praktyce oznacza to koniec sprzedaży preparatu ellaOne bez recepty. Wczoraj pewna dziennikarka postanowiła sprawdzić czy farmaceuci uznają transgraniczne recepty na ten preparat. Czekała ją niespodzianka…

Nie da się w polsce kupić ellaOne na receptę transgraniczną bez podpisu lekarza.

Pod koniec maja w mediach pojawiła się informacja, według której istnieje sposób na obejście planowanego ograniczenia dotyczącego zmiany kategorii dostępności ellaOne. Ma nią być recepta transgraniczna, którą można wydrukować po dokonaniu bezpłatnej konsultacji on-line, na specjalnej stronie internetowej. Nasza redakcja zdobyła wtedy takie recepty. Okazało się, że nie spełniają one wymogów recept transgranicznych i nie mogą być realizowane w polskich aptekach (czytaj więcej: Uwaga na transgraniczne recepty na ellaOne!). Podobnego zdania było Ministerstwo Zdrowia, które nasza redakcja zapytała wtedy o tę kwestię.

– Z uwagi na fakt, że obecnie w Polsce apteki nie mają możliwości realizacji recepty elektronicznej, jedynymi dopuszczalnymi receptami są recepty w postaci papierowej opatrzone podpisem własnoręcznym osoby wystawiającej receptę. Nie może to być kopia recepty, wymagany jest jej oryginał – pisała w liście do MGR.FARM, rzecznik prasowy Ministra Zdrowia, Milena Kruszewska. Jednocześnie podkreśliła, że podpis na takiej recepcie musi być własnoręczny i nie może to być kserokopia czy nadruk, jak to ma w miejsce w przypadku recepty zdobytej przez naszą redakcję (czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie o receptach transgranicznych).

REKLAMA

Mimo to już wtedy niektóre redakcje mediów ogólnopolskich, przeprowadzały prowokacje w aptekach, próbując zrealizować wspomniane recepty (czytaj więcej: Realizacja tej recepty zależy od dobrej woli aptekarza?). Między innymi Gazeta Wyborcza postanowiła sprawdzić czy taką receptę, wystawioną na Escapelle da się zrealizować w jednej z mokotowskich aptek. Farmaceutka, na którą trafili dziennikarze początkowo była sceptyczna, ostatecznie jednak preparat była gotowa sprzedać.

REKLAMA

Wczoraj podobną prowokację przeprowadziła w Krakowie dziennikarka portalu NOIZZ. Tak opisuje jej przebieg:

„Do apteki poszłam dzień przed wejściem w życie ustawy i (nomen omen) dzień po. W jednej z krakowskich aptek (w samym centrum miasta) usłyszałam, że jeszcze mogę wykupić tabletkę bez recepty, więc pani farmaceutce „nawet nie chciało się patrzeć na ten dziwny papier”. W drugiej aptece było podobnie, z tą różnicą, że farmaceutka poinformowała mnie o braku możliwości realizacji zagranicznej recepty po wejściu w życie ustawy. Kiedy udałam się w niedzielę do dyżurnej apteki, usłyszałam na wstępie, że „od dzisiaj wszystkie hormony są na receptę”. Kiedy pokazałam mój dokument z internetu, to pani uśmiechnęła się pobłażliwie i stwierdziła, że „takich recept się tu nie akceptuje. Dokument musi pochodzić od polskiego lekarza”. Jak wiadomo, tabletka „po” może być przyjęta maksymalnie do trzech dni po niezabezpieczonym stosunku. Liczy się więc czas. Kiedy przypomniałam o tym dyżurującej farmaceutce, to stwierdziła jedynie, że nic na to nie poradzi. Ot, takie prawo”.

Więcej na ten temat na NOIZZ.

Źródło: noizz.pl / mgr.farm

REKLAMA
REKLAMA
Redakcja mgr.farm

Farmaceutka z Gdańska potrzebuje wsparcia w walce z rakiem!

3 października 202213:35

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. – Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już […]

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych.

– Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już na zaawansowanym etapie choroby. Oznacza to, że choroby takiej nie da się już leczyć chirurgicznie – mówi Urszula Zienkiewicz z Onkofundacji Alivia.

REKLAMA

Na szczęście w przypadku Grażyny, dzięki regularnym badaniom i szybkiemu wykryciu guza, możliwe było jego chirurgiczne usunięcie. Jednak ze względu na szybki progres choroby potrzebny jest jeszcze jeden zabieg – radioembolizacja wątroby. To nowoczesna metoda leczenia, która pozwala na dostarczenie promieniowania bezpośrednio do guza, nie uszkadzając przy tym okolicznych, zdrowych tkanek. Niestety w Polsce nie jest refundowana.

REKLAMA

Grażyna zdecydowała się poprosić o pomoc i założyła zbiórkę w Onkofundacji Alivia. Jej celem jest uzbieranie 130 tysięcy złotych. Można ją wesprzeć wpłacając dowolną kwotę: https://onkozbiorka.pl/grazyna-arlukowicz

– Choroba zmieniła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć... – mówi Grażyna.

Każdy może pomóc!

Przekazanie darowizny to nie jedyny sposób, w jaki można pomóc Grażynie. Nutropharma wystartowała z Akcją “ReAKcja” w ramach kampanii “Farmacja jest kobietą”, której celem jest zachęcenie do badań profilaktycznych oraz wsparcie Grażyny!

– Drodzy, farmacja jest kobietą… i wierzymy, że jest nią również siła! Dlatego Nutropharma i Onkoundacja Alivia połączyły siły, by pomóc jednej z naszych farmaceutek, pani Grażynie, w zebraniu środków na leczenie onkologiczne czytamy w poście na portalu społecznościowym Facebook.

REKLAMA

Życie bywa bardzo przewrotne. Do tej pory Grażyna pomagała innym dbać o zdrowie, teraz sama potrzebuje pomocy. Dlatego zachęcamy do włączenia się w akcję i udostępnienia postu. Pokażmy, że dobro wraca!

Źródło: ŁW/Alivia

REKLAMA