REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 9 lutego 2016, 09:12

EllaOne wciąż budzi emocje

Resort zdrowia ogłosił, że rozważa możliwość zmiany obowiązującego prawa i ograniczenia sprzedaży tabletki „dzień po”. W odpowiedzi na te sugestie Koalicja Mam Prawo do Antykoncepcji Awaryjnej zbiera podpisy pod petycję do ministra zdrowia, w której domaga się utrzymania obecnego statusu tabletek ellaOne.

W ubiegłym roku Europejska Komisja ds. Leków uznała, że „pigułka po” – EllaOne – jest na tyle bezpieczna, iż o jej zakupie nie musi już decydować lekarz. W rezultacie od tego czasu można ją w Polsce kupić bez recepty.

REKLAMA

Substancja czynna zawarta w ellaOne znana jest medycynie od lat 90. Początkowo była przepisywana jedynie do leczenia mięśniaków macicy. Z czasem okazało się, że może być też wykorzystywana jako środek antykoncepcji awaryjnej, stosowany w nagłych wypadkach, po stosunku, jeśli odbył się on bez zabezpieczenia. W 2009 roku z takim właśnie wskazaniem specyfik ten został dopuszczony do sprzedaży w Europie, a rok później w Stanach Zjednoczonych.

Eksperci podkreślają, że nie należy jej traktować jak zwykłej pigułki antykoncepcyjnej, bo jej skuteczność w zapobieganiu ciąży jest dużo mniejsza niż antykoncepcji hormonalnej, przy stosowaniu której ryzyko zajścia w ciążę wynosi zaledwie 0,05 proc. U kobiet, które przyjęły pigułkę „po”, stwierdzono dotychczas ponad 560 ciąż. Średnie dane zaś mówią, że na tysiąc kobiet, które zastosowały tego typu antykoncepcję awaryjną, dziewięć zachodzi w ciążę. Skuteczność ellaOne maleje też wraz z upływającym czasem. – Jeśli pigułka zostanie zastosowana w pierwszej dobie po stosunku, szansa na ciążę wynosi 1-2 proc., ale gdy tabletka użyta zostanie w piątej dobie, prawdopodobieństwo to wzrasta do 4-5 proc.

źródło: Koalicja Mam prawo do Antykoncepcji Awaryjnej

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA