70 proc. Polaków nie wie, że może zgłosić niepożądane działania leków w ramach obowiązującego w światowego systemu monitorowania – wynika z badania przeprowadzonego przez wrocławskich studentów Koła Naukowego Farmakologii Klinicznej.
– W 2016 r. Europejska Agencja Leków (EMA) otrzymała ponad 1,2 mln zgłoszeń niepożądanych działań leków a prawie 340 tys. pochodziło z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Do URPL w 2016 r. wpłynęło prawie 13 tys. takich doniesień. Mimo iż co roku zwiększa się liczba zgłoszeń spontanicznych na świecie, w Polsce w 2016 r. odnotowano jedynie 4,2 % takich raportów, w porównaniu do 13,9 % skierowanych do EMA. Faktyczna liczba powikłań polekowych nadal jest nieznana a uzyskane dane stanowią jedynie „czubek góry lodowej” – mówi dr n. farm. Magdalena Hurkacz z Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w wywiadzie dla serwisu Polityka Zdrowotna.
Ekspertka zaznacza, że nie oznacza to że wprowadzone na rynek farmaceutyczny w wyniku rejestracji leki nie są bezpieczne.
– Chodzi tylko o to, że każdy chory może reagować na nie w sposób indywidualny i dzięki między innymi takim zgłoszeniom można określić np. w jakich grupach pacjentów lek może działać niekorzystnie, co nie zostało zaobserwowane w obligatoryjnych do rejestracji badaniach klinicznych – mówi dr Magdalena Hurkacz.
Liczba powikłań lekowych jest stosunkowo duża, Według statystyk z USA z lat 90-tych prawie 100 tysięcy osób w tym kraju umiera co roku z powodu różnych błędów medycznych a są to głównie powikłania polekowe. W Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych prowadzone są rejestry przypadków takich powikłań, które wymagały np. interwencji medycznych, szacowany też jest koszt leczenia tych powikłań.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://www.politykazdrowotna.com/30505,70-proc-polakow-nie-wie-ze-moze-zglosic-niepozadane-dzialania-lekow]Polityka Zdrowotna[/url][/b].
Źródło: politykazdrowotna.com










