Podejrzany przyznał się do zarzuconych mu czynów. Andrzej Z. tłumaczył, że chciał ułatwić sobie życie i nie chodzić za każdym razem po receptę do lekarza. Wygodnictwo może go słono kosztować. Za fałszowanie dokumentów i używanie ich jako autentycznych grozi nawet kara więzienia – od 3 miesięcy do 5 lat.
Jak w ogóle śledczy wpadli na trop przestępstwa? – To efekt pracy operacyjnej policjantów – mówi krótko prokurator Smoktunowicz. Sprawa ma charakter rozwojowy. Nie jest bowiem wykluczone, że mężczyzna posługiwał się podrobionymi receptami w aptekach również w innych miastach, między innymi w Białymstoku.
źródło: wspolczesna.pl










