– Są dyżury, kiedy przez całą noc nie ma żadnego pacjenta, a o 6 rano przychodzi ktoś, żeby kupić pojemnik na mocz za 70 gr. Aptekarz musi jednak ponieść koszty dyżuru, w tym wynagrodzeń pracowników, a wynoszą one nawet 450 zł za dyżur – mówi w Super Expressie Marian Witkowski z warszawskiej izby aptekarskiej.
Już teraz w małych miejscowościach chorzy muszą się dobrze nachodzić, zanim znajdą aptekę czynną po godz. 20. Aptekarze mówią, że nie opłaca im się dyżurować. Twierdzą, że nocą obsługują pojedynczych pacjentów.
– Są powiaty, gdzie żadna apteka nie chce pracować w nocy. My je wskazujemy, a one odmawiają – skarży się Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Na dyżur nie zgodziła się np. żadna apteka w powiecie wieruszowskim.
Farmaceuci w całym kraju chcą, żeby za dyżur płacił im NFZ, a ich żądania popierają starostowie. Domagają się stawki godzinowej dla dyżurującego farmaceuty w wysokości ok. 30 zł. Ministerstwo zdrowia szuka rozwiązania tego problemu.
Źródło: [url=http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/noca-nie-kupisz-juz-lekow_1019254.html]se.pl[/url]










