Archiwum Państwowe wydało niedawno książkę „Carla Herrmanna zbiór receptur różnych”. Jest to publikacja oparta na jednym z pamiętników wybitnego opolskiego malarza. Kilkanaście pamiętników artysty trafiło do zbiorów Archiwum Państwowego w Opolu w 2015 roku. Wśród nich znalazł się również notatnik, z recepturami na różne przypadłości i potrzeby życia codziennego.
– Powiem szczerze: byłam zszokowana. Nagle ten wybitny, głęboko wierzący malarz, uosobienie natchnienia, spokoju i ducha epoki romantyzmu zaczął się przedstawiać jako trochę hipochondryk, z pewnością poszukiwacz ciekawostek wszelakich, a także człowiek ze słabościami i może nawet z humorem – opowiada Gazecie Wyborczej dr Małgorzata Blach-Margos, germanistka, archiwistka, autorka książki o recepturach Herrmanna.
Wybielanie zębów… pumeksem
Artysta notował przepisy na wszystko: jak wybielić zęby, jak mieć mocne, ciemne włosy, jak pozbyć się włosów. W notatniku były porady na rany, na zmęczenie, na ból głowy i puchnące nogi. Ale też: jak pozbyć się szczurów z domu, jak zmienić kolor róży, jak wyczyścić srebro i jak zrobić dobry kit. Niektóre sprawiają dziś, że włos jeży się na głowie.
– Po odkryciu receptur skontaktowaliśmy się ze współpracującymi z nami farmaceutami z prośbą o ocenę zbioru. Niewątpliwie receptury były oparte w jakiejś mierze na praktyce autora, a w jakiejś na ludowych wierzeniach i naturalnych właściwościach dostępnych wówczas składników. Najbardziej szokujący był dla mnie chyba sposób na wybielenie zębów za pomocą kawałków pumeksu i kwasu, może i wybielał zęby, ale równie możliwym efektem była ich utrata albo nieodwracalne zniszczenie – mówi dr Blach-Margos.
Wyborcza wskazuje, że dzięki współpracy z farmaceutami w książce znalazły się przypisy wyjaśniające działanie przywołanych tam ziół i składników chemicznych. „Carla Herrmanna zbiór receptur różnych” został zaopatrzony w najważniejsze wątki biograficzne malarza, charakterystykę źródła, ale przede wszystkim można w nim znaleźć oryginalny tekst i jego tłumaczenie, a także krótki słownik.
– To było ogromne wyzwanie, ponieważ części pojęć się już nie używa, chemia jako nauka także zrobiła niecodzienny skok, a substancje, których używało się w XIX wieku, dziś są już niemal zapomniane. Żeby wydać tę książkę, potrzebne były kompetencje detektywistyczne, językoznawcze, historyczne i farmaceutyczne. Udało się dzięki pracy zespołowej – mówi Blach-Margos.
Źródło: ŁW/Wyborcza










