Ministerstwo Zdrowia ogłosiło w maju konsultacje publiczne projektu rozporządzenia dotyczącego wydawania leków z apteki. Swoje uwagi w tej sprawie przesłali farmaceuci. Byli bardzo zdziwieni, kiedy zauważyli, że treść ich e-maili została opublikowana w Rządowym Centrum Legislacji. Co więcej, prócz merytorycznych opinii w pliku zamieszczonym w RCL znalazły się też ich imiona, nazwiska, adresy e-mailowe oraz informacje o stażu pracy i fakcie posiadania apteki. Farmaceuci są oburzeni. Część z nich już dziś zapowiada skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych z powodu naruszenia ich danych osobowych. Zdaniem ekspertów – słusznie.
– Udostępnienie danych osobowych przez władzę publiczną w taki sposób powinno zostać zgłoszone jako naruszenie ochrony danych do prezesa UODO i może podlegać karze nawet do 100 tys. zł. Działanie to może być bowiem ocenione jako wyciek danych osobowych – uważa dr Marlena Sakowska-Baryła, radca prawny i partner w Sakowska-Baryła Czaplińska Kancelaria Radców Prawnych sp.p. oraz redaktor naczelna „ABI Expert”.
Jednak zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i UODO nie widzą problemu. Stwierdzają bowiem, że w tym wypadku zgłaszający uwagi farmaceuci powinni być zakwalifikowani jako… lobbyści (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/wazna-informacja-dla-farmaceutow-ktorzy-brali-udzial-w-konsultacjach-publicznych]Ważna informacja dla farmaceutów, którzy brali udział w konsultacjach publicznych[/url][/b]).
Ekspertów te wyjaśnienia jednak nie przekonują. Dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński i zastępca generalnego inspektora ochrony danych osobowych w latach 2006–2016, wskazuje, że stanowiska farmaceutów nie były przesyłane zgodnie z procedurą określoną w ustawie o działalności lobbingowej. Farmaceuci wysyłali bowiem swoje uwagi bezpośrednio na adres mailowy GIF.
– Czym innym jest również wspomniane przez UODO zgłoszenie zainteresowania prac nad projektami zmian prawa, a czym innym złożenie stanowiska w konsultacjach publicznych – dodaje Litwiński.
Andrzej Lewiński uważa wręcz, że organy władzy publicznej popełniły błąd i teraz szukają wymówek dla uzasadnienia swoich działań, chcą zamieść sprawę pod dywan.
Zdaniem eksperta resort zdrowia nie myślał o farmaceutach jako o lobbystach, skoro udostępnił w RCL plik sugerujący już samym tytułem, że znajdują się w nim „uwagi obywateli”. Dodaje, że władza publiczna nie zadbała również o spełnienie obowiązku informacyjnego. Tym samym zgłaszający uwagi nie wiedzieli, że ich dane zostaną udostępnione RCL.
– Przecież w dokumencie upublicznionym w RCL wezwano konkretnych przedstawicieli branży do konsultacji społecznych. Nie poinformowano, że każdy obywatel, który również postanowi przesłać swoje uwagi, zostanie uznany za lobbystę – podkreśla mec. Andrzej Lewiński.
Sprawa może mieć ciąg dalszy, bo jak wyjaśnia Agnieszka Świątek-Druś, rzeczniczka UODO, gdyby się okazało, że ktoś zgłaszał uwagi do projektu jako osoba fizyczna, a został upubliczniony jej prywatny adres e-mail, to może wnieść skargę na administratora danych (czyli w tym przypadku Ministerstwo Zdrowia) do prezesa urzędu.
Z informacji Gazety Prawnej wynika, że niektórzy konsultujący projekt MZ planują złożenie skargi do prezesa UODO. Wysyłając swoje uwagi, nie identyfikowali się bowiem jako farmaceuci.
– Bardzo zdenerwowało mnie publiczne udostępnienie mojego prywatnego adresu mailowego. Zamierzam wnieść skargę – mówi DGP Anna Kuczera, farmaceutka opiniująca projekt.
Łukasz Waligórski, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej i redaktor naczelny branżowego portalu Mgr.farm zwraca jeszcze uwagę na aspekt społeczny tej sytuacji. Publikowanie w RCL uwag konkretnych osób fizycznych może ich zniechęcić do zgłaszania uwag w przyszłości.
– Takie działanie może odstraszać od wyrażania poglądów w drodze formalnej. Anonimowość daje bowiem odwagę do dzielenia się swoimi opiniami, szczególnie szczerymi i negatywnymi – wyjaśnia.
Przy okazji opowiada o akcji, którą niedawno koordynował. Chodzi o wysyłanie e-maili od farmaceutów do resortu zdrowia w sprawie rozporządzenia dotyczącego recept. Było ich ponad 200 i wówczas ministerstwo nie zdecydowało się na publikację (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/farmaceuci-zasypali-ministerstwo-zdrowia-setkami-uwag-do-projektu-rozporzadzenia-w-sprawie]Farmaceuci zasypali Ministerstwo Zdrowia setkami uwag do projektu rozporządzenia w sprawie recept[/url][/b]).
Także inni farmaceuci zauważają, że do tej pory MZ nie upubliczniało w ten sposób ich uwag. Podejrzewają, że opisywana sytuacja to resortowy sposób na zniechęcenie ich do krytykowania projektów ustaw. Jednak w tej sprawie nie idzie przecież o sprzeciw wobec udostępnianiu w RCL treści uwag konsultujących projekty, ale o zadbanie o dane osób, które je przesyłają.
– Nie ma realnej potrzeby, aby władza publiczna ujawniała dane osób fizycznych. Nie ma bowiem znaczenia, który obywatel złożył uwagę do projektu, lecz jakiej była ona treści – konkluduje dr Marlena Sakowska-Baryła.
Więcej na ten temat w dzisiejszym dodatku [b][url=https://edgp.gazetaprawna.pl/]Samorząd i Administracja[/url][/b], tygodniku dla prenumeratorów Gazety Prawnej.










