– Nie tylko pacjenci mają problem z tzw. „lekarskim pismem”, czyli receptami wypisanymi – powiedzmy to śmiało – od niechcenia. Ze szlaczkami, pod którymi ukryte są nazwy leków, zmagają się przede wszystkim farmaceuci. Przykładem jest historia pracującej w aptece Joanny, która została opisana na facebookowym profilu Będąc Młodym Farmaceutą – czytamy na stronie NOIZZ.
Wspomniany wpis na profilu Będąc Młodym Farmaceutą zawierał zdjęcie fragmentu recepty, na którym przepisano pacjentce pewien lek…
– Po szczegółowym wywiadzie oraz zadzwonieniu do lekarza okazało się, że to nie miał być Ketrel. To miał być Ketonal. KETONAL. Jest różnica dostać lek neuroleptyczny, a przeciwbólowy, prawda? – czytamy.
NOIZZ podkreśla, że farmaceuci są ostatnim ogniwem w łańcuchu medycznym, ale wielu pacjentów wciąż traktuje ich jedynie jako sprzedawców. Właśnie z taką postawą chcą walczyć udostępniający post z niewyraźnie zapisaną receptą. „To MY możemy wyłapać takie pomyłki i im zaradzić. I niech ktoś teraz zarzuci, że farmaceuta to TYLKO sprzedawca” – apelują młodzi pracownicy aptek.
Źródło: NOIZZ / Facebook










