– Farmaceuci sami sobie strzelili w kolano. Zmiany ustawowe doprowadzą do zamknięcia się rynku. Konkurencja nie jest taka zła. Najgorzej mieć będą absolwenci studiów farmaceutycznych, bo nie znajdą pracy. Teraz są poszukiwani – mówi w rozmowie z Gazetą Pomorską właścicielka jednej z aptek w Mogilnie.
Nie zgadza się z tymi stwierdzeniami prezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, Małgorzata Pietrzak.
– Proszę zwrócić uwagę, że apteki nie powstają na wsiach i w małych miasteczkach. Co innego w dużych aglomeracjach. Tymczasem młody farmaceuta nie ma szansy, by zaistnieć na rynku w dużym mieście. Nawet jak otworzy aptekę, to obok zaraz wyrasta placówka sieciowa, więc swoją musi zamknąć i zostaje z długami. Ci, którzy są przeciwni, mówią, że zmiana ta „zabetonuje” rynek, a młodzi nie będą mieli szansy. To nieprawda.
W opinii farmaceutki z Mogilna (czynnych jest tam 7 aptek) zapis „apteka dla aptekarza” kryje w sobie pułapkę.
– Nowe regulacje wpłyną niekorzystnie na część prywatnych aptek, które nie będą się rozwijać. Obecni właściciele, jeśli nie mają spadkobierców z odpowiednim wykształceniem, będą musieli zamykać biznesy. Tak może być w moim przypadku.
Z apelem o odrzucenie ustawy do senatorów zwróciły się Konfederacja Lewiatan i Związek Pracodawców Aptecznych Pharma NET. – Zmiany przyczynią się do powolnej likwidacji aptek nienależących do farmaceutów, w tym sieci aptecznych, które staną się przedsiębiorstwami bez wartości i bez przyszłości. Pacjenci zapłacą więcej za leki i będą mieli utrudniony dostęp do aptek – informuje Zbigniew Maciąg z Departamentu Komunikacji Konfederacji Lewiatan.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://plus.pomorska.pl/wiadomosci/a/apteka-tylko-dla-aptekarza,11982834]Gazety Pomorskiej[/url][/b].
Źródło: Gazeta Pomorska










