REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 9 listopada 2017, 08:12

Farmaceuci „upupiają” pacjentów?

Zdaniem dr Aleksandry Hulewskiej farmaceuci, pod płaszczykiem udzielania porad, dokonują nieuprawnionych inwazji na jej psychologiczne terytorium. Jej wpis na blogu wywołał lawinę krytycznych komentarzy farmaceutów, z którymi autorka wdała się w dyskusję…

Zdaniem autorki nieproszone porady farmaceuty naruszają jej granice. (fot. Shutterstock)

– Kupuję w aptece herbatkę ziołową. Farmaceutka podając mi ją wtrąca: „Musi pani wiedzieć, że jednorazowo można zaparzyć tylko jedną saszetkę”. Wychodzę z mieszanymi uczuciami. Dlaczego nie czuję wdzięczności? – zastanawia się na swoim blogu dr Aleksandra Hulewska.

REKLAMA

Autorka opisuje jak innym razem zamówiła dwa opakowania kropli do nosa.

– Wolę słabsze, więc proszę o preparat dla dzieci. „A czy pani ma dwoje dzieci?” – ostro wtrąca aptekarz. „Krople są dla mnie, nie dla dzieci” – odpowiadam, czując, jak narasta we mnie irytacja. „Tak czy inaczej powinna pani wiedzieć, że preparat można zażywać tylko przez tydzień…” – farmaceuta rozpoczyna wykład pokrzykując na mnie raz po raz. „Proszę pana – zatrzymałam go w pewnym momencie, dbając, by mój ton był wyważony i spokojny – jestem osobą dorosłą, a krople są sprzedawane bez recepty. Gdybym potrzebowała pańskiej porady, poprosiłabym o nią. Proszę mnie nie pouczać”. „Yyyyy” – aptekarz na kilka sekund zastyga w bezruchu. Gdy przytomnieje, wyjmuje z szuflady dwa opakowania kropli i ostentacyjnie rzuca je w moją stronę – relacjonuje Hulewska.

– Wychodzę i zastanawiam się, czy przypadkiem nie przesadziłam. Przecież farmaceuci przy okazji sprzedaży lekarstw udzielają porad. Zostali wykształceni w tym kierunku, porady są bezpłatne. Czy – zamiast protestować – nie powinnam się cieszyć, że mam szansę skorzystać z wiedzy doświadczonego fachowca? A jednak coś mi w tych sytuacjach zgrzyta. O co chodzi? Skąd we mnie tak wyraźny bunt?

Zdaniem autorki jej sprzeciw budzi gombrowiczowskie „upupianie” – rozumiane jako wymuszanie na dorosłym wejścia w dziecięcy stan ego.

– Pod płaszczykiem udzielania porad farmaceuci dokonywali (nieuprawnionych) inwazji na moje psychologiczne terytorium – twierdzi autorka bloga. – Gdyby spytali: „Czy chce pani wiedzieć, jakie są zasady stosowania lekarstwa?” – nie miałabym problemu. Nie przeszkadzałoby mi także krótkie: „Wie pani, jak dawkować?”. Obie te wypowiedzi są dla mnie OK., bowiem stawiają mnie w relacji równorzędnej do rozmówcy. Nieproszone porady naruszają moje granice. Nie zostawiają mi bowiem pola do decyzji, czy chcę ich wysłuchać, czy nie. U ich podłoża leży założenie, że nie poradzę sobie samodzielnie, że trzeba mnie dopilnować, poddać kontroli wiedzącego lepiej, a przynajmniej się o mnie zatroszczyć.

Ten wpis wywołał falę komentarzy farmaceutów, którzy zaczęli wyjaśniać autorce zasady pracy w aptece i obowiązki farmaceuty wynikające z prawa farmaceutycznego.

REKLAMA
REKLAMA

– Uważam Pani zachowanie za agresywne w stosunku do farmaceuty. Ja najchętniej w ogóle nie udzielałabym tych informacji i wydawała leki w milczeniu, gdyby nie to że za brak takiego pouczenia podczas ekspedycji leku (nawet tego bez recepty) ciąży na mnie odpowiedzialność karna (!) w razie szkody pacjenta w wyniku niewłaściwego zastosowania. W skutek dużej liczby obsługiwanych osób, wielu obowiązków do wykonania pomiędzy oraz sporej liczby niemiłych, roszczeniowych, czy też chamskich zachowań, Pani reakcja na obowiązek udzielania informacji o leki jest przysłowiową kropką nad i, która sprawia że zamiast chęci pomocy innym trzeba szukać pomocy dla siebie – pisze jedna z czytelniczek.

Aleksandra Hulewska broniła jednak swojej opinii twierdząc, że farmaceuta próbował przekroczyć granice jej prywatności dopytując się publicznie o to ile ma dzieci. Ostatecznie pod wpływem komentarzy farmaceutów, autorka zmieniła zdanie w kilku punktach.

– Człowiek uczy się przez całe życie. I, mam nadzieję, że nigdy nie zrezygnuję z takiej – eksplorującej rzeczywistość – postawy. Czego się od Państwa dowiedziałam? Po pierwsze, wstrząsnęły mną opisy sytuacji, z którymi musicie się mierzyć w swojej pracy – chamstwo, agresja, roszczenia… Wiedziałam, że takie sytuacje mają miejsce w kontakcie z lekarzami, nie sądziłam jednak, że na taką skalę dotykają i Państwa Środowisko. Druga sprawa:

Uświadomiliście mi Państwo, że Prawo Farmaceutyczne nakłada na Was obowiązek pouczania chorych. Trudno się więc dziwić, że to robicie (osobą kwestią pozostają jednak prawa pacjenta – chętnie w wolnej chwili przyjrzę się temu, czy i w jakim zakresie obie ustawy są ze sobą spójne, a gdzie ewentualnie ze sobą kolidują).

Trzecia, najważniejsza dla mnie nowość – i olśnienie! – to to, że dobitnie zdałam sobie sprawę, jak mocno jestem przywiązana do humanistycznej wizji człowieka – jednostki autonomicznej, świadomie kierującej swoim życiem, wewnątrzsterownej i samodzielnie wybierającej to, co dla niej dobre, rozwojowe, zdrowe – pisze Hulewska.

Cały wpis oraz komentarze do niego, dostępne na stronie [b][url=http://www.aleksandrahulewska.pl/o-mnie/blog/item/188-upupianiu-mowie-dosc.html]AleksandraHulewska.pl[/url][/b].

Źródło: aleksandrahulewska.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA