Po ostatniej nowelizacji prawa farmaceutycznego, nazywanej też 'apteką dla aptekarza’, prawo wykonywania zawodu farmaceuty nabrało szczególnego znaczenia. Od 26 czerwca jest to bowiem dokument niezbędny do otwarcia własnej apteki lub wejścia w spółkę, która chciała by taką placówkę powołać do życia. Przypomnijmy, że art. 99 ust. 4 ustawy Prawo farmaceutyczne stanowi, iż prawo do uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej posiada:
[list=1]
[*] farmaceuta [b]posiadający prawo wykonywania zawodu[/b], o którym mowa w art. 4 i art. 4b ustawy z dnia 19 kwietnia 1991 r. o izbach aptekarskich, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą;
[*] spółka jawna lub spółka partnerska, której przedmiotem działalności jest wyłącznie prowadzenie aptek i w której wspólnikami (partnerami) są wyłącznie farmaceuci [b]posiadający prawo wykonywania zawodu[/b], o którym mowa w pkt 1.
[/list]
Nic więc dziwnego, że prawo wykonywania zawodu farmaceuty stało się od kilku miesięcy szczególnie cenne. Zwłaszcza dla tych farmaceutów, którzy dostrzegli dla siebie szansę na otwarcie apteki, choć wcześniej o tym nie myśleli. Okazuje się jednak, że obowiązujące przepisy zezwalają na uzyskanie PWZ farmaceutom, którzy niekoniecznie gwarantują odpowiednią jakość wykonywania tego zawodu. Mowa tutaj o absolwentach farmacji sprzed co najmniej 13 lat.
Przed 2004 rokiem każdy absolwent wydziału farmaceutycznego mógł (ale nie musiał) odbyć 12-miesięczny staż zawodowy, którego ukończenie wiązało się z uzyskaniem prawa wykonywania zawodu. Studenci, którzy swoją przyszłość wiązali wtedy z innymi obszarami farmacji, rezygnowali z rocznej pracy w aptece. W 2004 roku zmieniły się warunki odbywania stażu, który został skrócony do 6 miesięcy i włączony do programu studiów. Jego odbycie stało się obowiązkowe.
W rezultacie obecnie polskich farmaceutów można podzielić na tych, którzy zaliczali staż 12-miesięczny i tych, którzy ukończyli staż 6-miesięczni. Wszyscy oni posiadają prawo wykonywania zawodu farmaceuty, łącznie z wynikającymi z tego uprawnieniami. Problem polega jednak na tym, że pewna grupa farmaceutów sprzed 2004 roku, nie odbyła 12-miesięcznego stażu i od czasu do czasu, domagają się oni przyznania prawa wykonywania zawodu – mimo, że nie przepracowali w aptece ani jednego dnia. Taka sytuacja miała miejsce niedawno między innymi w Warszawie…
– Zgodnie z art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 19 kwietnia 1991 r. o izbach aptekarskich, kwalifikacje do wykonywania zawodu farmaceuty posiada m.in. osoba, która ukończyła co najmniej 5-letnie studia na kierunku farmacja, obejmujące co najmniej sześciomiesięczną praktykę zawodową w aptece, i uzyskała tytuł magistra farmacji lub przed dniem 1 maja 2004 r. ukończyła czteroletnie lub pięcioletnie studia na kierunku farmacja w szkole wyższej i uzyskała tytuł magistra farmacji – wyjaśnia nam Tomasz Leleno, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Zwraca on uwagę, że brak odwołania w powyższym przepisie do obowiązkowej praktyki wskazuje, iż absolwenci farmacji kończący studia przed 2004 r. nie muszą legitymować się wymaganym stażem w aptece.
Sytuacja ta może wydawać się dość zaskakująca, bowiem zezwala na uzyskanie prawa wykonywania zawodu farmaceucie, który nigdy nie odbył obowiązkowego stażu w aptece. Czy w takiej sytuacji gwarantuje on odpowiednią jakość wykonywania tego zawodu? To pytanie wydaje się szczególnie istotne w kontekście ostatniej nowelizacji prawa farmaceutycznego, która warunkuje prawo do uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki, posiadaniem prawa wykonywania zawodu.
Źródło: NIA / MZ










