REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 30 czerwca 2017, 05:55

Farmaceuta na tropie tajemnic

Bartosz Rdułtowski z tropienia i opisywania wojennych sekretów uczynił swój zawód. Złoty pociąg, bunkry III Rzeszy w Górach Sowich czy… UFO w Polsce, nie mają przed nim tajemnic. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś był farmaceutą…

Bartosz Rdułtowski

10 maja 1978 roku Jan Wolski jechał wozem konnym przez las niedaleko Emilcina – niewielkiej wsi w województwie lubelskim. Wracał do domu, kiedy na jego drodze stanęły dwie dziwne postaci. Z jego relacji wynika, że były niewysokie, miały oliwkowozielone twarze, skośne oczy i wystające kości policzkowe. Istoty zabrały Wolskiego do swojego pojazdu, gdzie poddały go badaniom, a następnie… pozwoliły mu odejść. Po powrocie do domu powiedział wszystko rodzinie i sąsiadom. Wkrótce cała Polska znała historię rolnika z Emilcina, który spotkał UFO. Przez kolejne 30 lat nie udało się wyjaśnić ani zakwestionować tego zdarzenia. W Emilcinie stanął nawet pomnik UFO, upamiętniający to niezwykłe spotkanie. Aż w końcu w 2013 roku na rynek wydawniczy trafiła książka „Tajne operacje. PRL i UFO” autorstwa Bartosza Rdułtowskiego, który dotarł do świadków tamtych wydarzeń, odnalazł dokumenty i wyjaśnił tajemnicę polskiego UFO z Emilcina…

REKLAMA

Kim jest Rdułtowski? To jeden z obecnie najbardziej znanych badaczy tajemnic II Wojny Światowej w Polsce, autor książek, artykułów i właściciel wydawnictwa Technol. O tajemnicach Gór Sowich, ukrytych skarbach, pilnujących ich strażnikach i „Złotym pociągu” wie niemal wszystko. Jego praca to efekt ogromnej pasji, która rozpoczęła się już w dzieciństwie. Skąd zatem w jego życiu wzięła się farmacja? Zacznijmy od początku…

– Jako pięciolatek usłyszałem od mamy tzw. historię emilcińską, czyli zagadkę najsłynniejszego w Polsce spotkania z domniemanym UFO, które rzekomo miało miejsce 10 maja 1978 roku w podlubelskiej wsi Emilcin – wspomina Bartosz i przyznaje, że to rozbudziło w nim ciekawość. Zaczął zadawać pytania i szukać odpowiedzi. W wieku 11 lat przeczytał książkę Janusza Wojciechowskiego „UFO i prawdziwe latające talerze”. Na tym jednak nie kończyły się jego zainteresowania. W szkole podstawowej ciekawiła go historia związana z drugą wojną światową i lotnictwem. – Później, mniej więcej w drugiej klasie liceum, zainteresowania te poszerzyły się o paleoastronautykę, ufologię i jeszcze kilka zbliżonych tematów. Jednym słowem: wszystko, co jest tajemnicze, niejednoznaczne, intrygujące, Tak chyba najlepiej można to określić – mówi Rdułtowski. – To wówczas pokochałem tajemnice.

REKLAMA
REKLAMA

Było to jednak nadal tylko hobby, z którym nie wiązał swojej przyszłości i nie widział w nim źródła utrzymania. Sposobem na płacenie rachunków miała być farmacja, choć stało się to zupełnie przez przypadek. – Od początku trzeciej klasy licealnej wiedziałem, że będę studiował jakiś kierunek związany z chemią i biologią. To były moje dwa ulubione przedmioty, w których czułem się naprawdę mocny – mówi Bartosz. – Początkowo myślałem o medycynie. Chciałem zostać chirurgiem. Mniej więcej w połowie klasy maturalnej dowiedziałem się o istniejącym na Uniwersytecie Jagiellońskim kierunku biologii molekularnej. Zdecydowałem, że to będzie najlepszy wybór.

[center][i]W dalszej części artykułu między innymi o pisaniu pierwszej książki, przyczynach rezygnacji z pracy w aptece i poszukiwaniach Złotego Pociągu[/i][/center]

[url=https://farmacja.pl/zakupy][img]https://mgr.farm/sites/default/files/dostepny_13.png[/img][/url]

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA