Rok 2022 został przez Sejm i Senat uznany Rokiem Ignacego Łukasiewicza. Ten żyjący prawie 200 lat temu farmaceuta, na trwałe zapisał się w historii świata jako pionier przemysłu petrochemicznego. Jego życie pełne było nagłych zwrotów akcji i wybojów. W programie „Kwadrans z Farmacją” opowiadał o nich dr n. farm. Stefan Piechocki – kustosz Muzeum Farmacji w Poznaniu. Wyjaśnił m.in., że 8 marca minęło dokładnie 200 lat od momentu narodzin Ignacego Łukasiewicza (czytaj również: Rok 2022 będzie rokiem wyjątkowego farmaceuty…).
– Postaci barwnej, wielowątkowej, a jednocześnie spychanej do lamusa historii. Jeżeli chodzi o jego światowe zasługi, to wchodzi do panteonu bohaterów za sprawą lampy, którą skonstruował. Poza tym wydestylował naftę z ropy naftowej. Jedna taka lampa zastępowała 12 zapalonych świeczek, co było dużym osiągnięciem, a 31 lipca 1853 roku doprowadził do tego, że w nocy przeprowadzono operację ratującą życie chorego – wyjaśnia Piechocki.
Kręta droga do odkrycia…
Jak podkreśla kustosz Muzeum Farmacji w Poznaniu, droga Łukasiewicza do epokowego odkrycia była długa i wyboista. W bardzo młodym wieku związana jednak była z pracą w aptece. Po raz pierwszy Łukasiewicz trafił do niej w wieku 14 lat. Była to apteka magistra Swobody w Łańcucie, gdzie po 4 latach pracy Ignacy zdał egzamin pomocnikowski.
– Kolejne półtora roku jest już w aptece obwodowej magistra Hubble’a. Ta praca związana z farmacją jest dosyć duża i nie można ukrywać tego, że gdzieś stamtąd pochodzi zainteresowanie olejem skalnym, czyli ropą naftową, której destylacji podjął się już po studiach – mówi Stefan Piechocki.
Jak wskazuje, praca w aptece znaczącą różniła się wówczas od tego, jak wygląda ona teraz. Tego typu placówki najczęściej miały bardzo dobrze wyposażone laboratorium, które służyło do wykonywania leków, ale też przeprowadzania eksperymentów.
– Najważniejsza wtedy była rzecz, od której dzisiejsza farmacja dosyć mocno odeszła, a więc przede wszystkim funkcja sporządzania leków w warunkach aptecznych. Praktycznie można powiedzieć, że nie istniały wtedy jeszcze wielkie fabryki zaopatrujące masowo apteki, a produkcja odbywała się właśnie na zapleczu apteki i tym się między innymi zajmowali pomocnicy aptekarscy – wyjaśnia kustosz Muzeum Farmacji w Poznaniu w „Kwadransie z Farmacją”.
To sprawiało, że Łukasiewicz pracując w coraz większych aptekach, miał coraz więcej możliwości do badania ropy naftowej. Dzięki temu udało mu się wyekstrahować z niej naftę, którą później wykorzystał w stworzonej przez siebie lampie.
Prometeusz na miarę tamtych czasów
Jego wynalazek z miejsca stał się sensacją – do tego stopnia, że ze Stanów Zjednoczonych obejrzeć go przyjechali przedstawiciele Rockefellera. Co ciekawe Łukasiewicz podzielił się z nimi wiedzą.
– Niektórzy powiedzieliby, że to naiwność, ale ja to będę nazywał dobrodusznością i chęcią podzielenia się swoim odkryciem z ludzkością. Spowodowało to, że Łukasiewicz nie zadbał o swoje dobro nie patentując chociażby lampy naftowej, dzieląc się informacjami właśnie z przedstawicielami amerykańskiego świata przemysłowego ze swoich zdobyczy – mówi Stefan Piechocki.
Życie Łukasiewicza nie ograniczało się jednak tylko do pracy w aptece i rozwoju przemysłu petrochemicznego. Był też bardzo zaangażowany społecznie i politycznie. Określany jest też mianem szpiega, który brał udział w przygotowaniu powstania na Galicji. Za tę działalność trafił zresztą do więzienia, gdzie spędził dwa lata – praktycznie bez wyroku (czytaj również: W marcu w aptekach zapłoną lampy naftowe. W jakim celu?).
W życiu Ignacego Łukasiewicza nie brakowało też kontrowersji. Ożenił się bowiem z własną siostrzenicą. Zgodę na ten ślub wydał sam papież. Poczęte z tego związku dziecko nie przeżyło jednak dwóch lat. Sam Łukasiewicz zmarł nie posiadając potomstwa.
©MGR.FARM










