Magazyn mgr.farm

Gdy farmaceuci ostrzyli igły…

14 listopada 2018 11:07

„Niegdyś zawód farmaceuty miał większe znaczenie” – ocenia Filip Michel, pracownik apteki Pabianickiego Centrum Medycznego. „Więcej leków było wykonywanych na miejscu, a aptekarz był pierwszą osobą, do której się szło w razie choroby”. Farmaceuci z PCM pokazują historię zawodu…

Farmaceuta powinien dbać o tradycję zawodu, kultywować ją – deklarują pracownicy PCM (fot. Shutterstock)

Nieduża gablota na korytarzu apteki szpitalnej w Pabianickiego Centrum Medycznego mieści sprzęty, które odeszły już do lamusa. Tamtejsi farmaceuci, pokazują w ten sposób jak kiedyś wyglądało wykonywanie tego zawodu.

– Znajdziemy tam wagi szalkowe. Ich obsługa wymagała od farmaceuty ogromnej precyzji, bo najmniejszy błąd mógł kosztować czyjeś zdrowie. Wagę trzeba było wytarować, a następnie, za pomocą miniaturowych odważników, zmierzyć odpowiednią porcję danej substancji. Najmniejszy odważnik na wystawie ma 1 miligram. Do tego urządzenie musiało stać w sterylnym, oddzielonym od przeciągów pomieszczeniu – czytamy w najnowszym wydaniu Życia Pabianic.

Dziś dawne wagi zastąpiły elektroniczne pomiary, wielorazowe igły i ciężkie strzykawki przestały być używane.

– Ich użycie wymagało wprawy i sterylności – mówi dr Natalia Wysocka–Sendkowska, dyrektor apteki w Pabianickim Centrum Medycznym. – Do tego igły się ostrzyło. Służył do tego specjalny przyrząd.

Stworzenie małego muzeum farmacji to był jej pomysł. Skąd się wziął? Z pudeł, które zalegały w różnych pomieszczeniach, mieszcząc to, co wyszło dawno z użytku. Są to głównie rzeczy z lat 80. Butelki (dawniej zwane sztancami), maszynka do korków, odważniki. Znalazły się nawet… tabletki na problemy z żylakami. Ich ważność minęła w maju 1989 roku. Do wystawy swoje eksponaty dorzuciły inne oddziały: ortopedia, laboratorium.

– Niegdyś zawód farmaceuty miał większe znaczenie – ocenia Filip Michel, pracownik apteki PCM. – Więcej leków było wykonywanych na miejscu, a aptekarz był pierwszą osobą, do której się szło w razie choroby.

Dziś rolę farmaceuty zastępują koncerny, które produkują gotowe środki. Mało kto dziś pamięta, że każdy dożylny lek produkowano na miejscu, w szpitalu. Każda apteka miała własne etykiety i model sztanc, czyli butelek. Obowiązkowo sterylizowano i wygotowywano igły i strzykawki. Przed wojną trwało to nawet 4–6 godzin.

– Farmaceuta powinien dbać o tradycję zawodu, kultywować ją – deklarują pracownicy PCM.

Apteczna wystawa nie jest ogólnodostępna dla zwiedzających, ale jej autorka ma nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

– Szukamy miejsca dostępnego dla każdego, bo do szpitalnej apteki nie mogą wchodzić osoby z zewnątrz – wyjaśnia dr Natalia Wysocka–Sendkowska.

Źródło: ŁW/Życie Pabianic

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Wiceminister zdrowia na posiedzeniu NRA. O czym rozmawiano? Wiceminister zdrowia na posiedzeniu NRA. O czym rozmawiano?

12 września 2018 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Naczelnej Rady Aptekarskiej. Członkowie sam...

Wojna aptek na Grochowie wygląda śmiesznie Wojna aptek na Grochowie wygląda śmiesznie

Gazeta Wyborcza zainteresowała się rywalizacją między dwiema aptekami na warszawskim Grochowie. O op...

Nadmierna uprzejmość czy łapówka? Nadmierna uprzejmość czy łapówka?

Na rynkach wschodzących, które są motorem wzrostu dla producentów leków, praktyki stosowane w branży...