– Spotkała mnie wczoraj kosmiczna sytuacja. Pod przychodnią mojego dziecka mieści się apteka, wczoraj przed szczepieniem chciałam kupić szczepionkę – Prevenar 13. Miła aptekarka rzekła mi, że mają ją w cenie ponad 500 zł ze względu na to, że ich właściciel jest antyszczepionkowcem i nie chce sprzedawać czegoś niezgodnego z własnym sumieniem – pisze użytkowniczka Facebooka w zamkniętej grupie „Teoretycznie tak – grupa pronaukowa”.
Relacjonuje też, że w aptece oddalonej o 5 km, kupiła tę samą szczepionkę w cenie 230 zł.
– Jej właściciel rzekł mi, że no tak, faktycznie antyszczepionkowcy, ale ze sprzedawaniem antykoncepcji też mają problem – pisze kobieta. – Nie mogę wyjść w szoku. Tym bardziej, że to apteka w Warszawce.
Pod tym wpisem wywiązała się gorąca dyskusja na temat tego jaki wpływ na funkcjonowanie aptek ma fakt, że jej właścicielami mogą być niefarmaceuci oraz klauzula sumienia.
[img]https://mgr.farm/sites/default/files/field/image/fb3.png#overlay-context=content/gdy-wlasciciel-apteki-jest-antyszczepionkowcem[/img]
Źródło: Facebook










