Dla porównania w 65-milionowej Wielkiej Brytanii jest 14 tys. placówek, a w 82-milionowych Niemczech – 18 tys.
Zgodnie z art. 92 ustawy – Prawo farmaceutyczne (tj. Dz.U. z 2017 r. poz. 2211) w godzinach, kiedy apteka jest czynna, powinien być w niej obecny farmaceuta, który spełnia warunki bycia kierownikiem apteki (m.in. ma odpowiedni staż). W praktyce to oznacza, że w niemal każdej placówce musi pracować co najmniej dwóch farmaceutów. Jeśli apteka jest długo otwarta, a pracuje także w weekendy – co najmniej trzech. Brak takiej obsady może prowadzić nawet do cofnięcia zezwolenia. Sęk w tym, że gdyby inspektorzy farmaceutyczni podchodzili restrykcyjnie do tego wymogu, już dziś nawet połowę aptek w Polsce należałoby zamknąć.
– Sytuacja jest kuriozalna. Przychodzę do apteki, gdzie stwierdzam brak farmaceuty. Nakazuję więc właścicielowi usunięcie naruszenia. A potem mu mówię, kiedy przyjdę, by zorganizował personel – opowiada jeden z wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych.
Inny z kolei zwraca uwagę na to, że robi wszystko, by nie zaskakiwać przedsiębiorców.
– Jest niepisana umowa: my kontrolujemy od rana do godz. 16 i w tym czasie jest farmaceuta. Wieczorami inspektorzy nie pracują i właściciele aptek o tym wiedzą – zaznacza.
[img]https://mgr.farm/sites/default/files/place1_01.png[/img]
Ministerstwo Zdrowia mówi jasno: nie ma mowy, by zrezygnować z wymogu obecności farmaceuty w otwartej aptece. To jedna z podstawowych gwarancji, że pacjent otrzyma taki lek, jaki powinien dostać. Jak więc rozwiązać problem niedoboru kadr?
– Trzeba kształcić nowych fachowców. To się już dzieje, otwierany jest kierunek farmaceutyczny na kolejnych uczelniach. Ale jednocześnie nie można zwiększać liczby aptek – twierdzi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu [b][url=http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1096755,liczba-farmaceutow-w-polsce.html]Gazety Prawnej[/url][/b].
Źródło: gazetaprawna.pl










