REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 4 kwietnia 2017, 07:00

GIF: Apteki 'pro-life’ nie są zagrożeniem

Czy apteki nie sprzedające środków antykoncepcyjnych stanowią istotny problem? Zdaniem Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego placówki 'pro-life’ to jedynie dziennikarski hit, a nie realne zagrożenie.

Apteki "pro-life" to jedynie dziennikarski hit, a nie realne zagrożenie - mówi Paweł Trzciński, rzecznik prasowy GIF

Główny Inspektorat Farmaceutyczny szacuje, że punktów aptecznych „pro-life” może być nie więcej niż kilkanaście. – Nie traktujmy tego zjawiska w kategorii zagrożenia. Nie powinniśmy mieć poczucia oblężenia przez apteki „pro-life”, bo mówimy zaledwie o kilku aptekach na tysiąc. To nie jest zjawisko, które może komukolwiek zaszkodzić – komentuje dla portalu wp.pl Paweł Trzciński, rzecznik prasowi GIF. Przekonuje, że apteki „pro-life” to jedynie dziennikarski hit, a nie realne zagrożenie, które w jakikolwiek sposób może zagrozić życiu pacjentów. – Nie demonizujmy – dodaje Trzciński.

REKLAMA

Przekroczenie progu apteki „pro-life” w tej chwili to loteria. Nie ma bowiem żadnych oznaczeń na drzwiach, które informowałyby, że w tym punkcie sprzedaży środków antykoncepcyjnych się nie prowadzi. I nie zanosi się na to, by takie zostały wprowadzone. – Już teraz bez nich jest problem. Jeśli je wprowadzimy, co chwilę będą wpływały na nas skargi – komentuje Małgorzata Prusak.

Jeżeli pacjent zgłosi Inspektoratowi Farmaceutycznemu, że w danym punkcie aptecznym farmaceuta odmówił sprzedaży jakiegokolwiek leku, ten wkracza do akcji. Robi kontrolę i nakazuje usunięcie tego rodzaju nieprawidłowości. Jeśli apteka nie dostosuje się, nakładane są kary finansowe. – Przez ostatnie lata zanotowaliśmy kilkanaście takich postępowań – mówi Paweł Trzciński.

Farmaceuci, by nie narażać się na konsekwencje prawne, w swoich odmowach unikają często sformułowania „klauzula sumienia”. Mówią: „tego leku nie ma i nie wiem kiedy będzie”. Ale i takie słowa nie uchronią ich od wizyty inspektora farmaceutycznego.

REKLAMA
REKLAMA

Zgodnie z obowiązującym prawem apteka w swoim asortymencie musi posiadać wszystkie potrzebne pacjentowi leki. Oczywiście, w praktyce jest różnie. Nie wszystkie środki znajdziemy na aptecznej półce. – Ale jeśli pacjent zgłosi się po aktualnie niedostępny w punkcie lek, farmaceuta ma obowiązek mu go zapewnić, zamawiając go w hurtowni. Musi też określić, kiedy pacjent może się zgłosić po odbiór. Nie ma prawnej możliwości, by farmaceuta mógł w ten sposób przemycić klauzulę sumienia – zaznacza Trzciński.

W tej chwili pracownik apteki zgodnie z prawem może odmówić realizacji recepty tylko wówczas, gdy m.in. zachodzi uzasadnione podejrzenie co do autentyczności recepty lub zapotrzebowania, osoba, która przedstawiła receptę do realizacji nie ukończyła 13 roku życia, lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie co do wieku osoby, dla której została wystawiona recepta.

Więcej na ten temat na [b][url=http://wiadomosci.wp.pl/aptek-powolujacych-sie-na-klauzule-sumienia-przybywa-gif-prowadzimy-postepowania-w-tej-sprawie-6108039150758017a]wp.pl[/url][/b].

Źródło: wp.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA