W Polsce na ok. 3,3 tys. gatunków grzybów wielkoowocnikowych występuje ok. 200 gatunków trujących, w tym kilka śmiertelnie.
– Zatruć grzybami w Polsce z roku na rok jest, na szczęście, coraz mniej – przekonuje Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. – Myślę, że odpowiednia wiedza coraz bardziej trafia do Polaków.
Ostatnim głośny przypadek ciężkiego zatrucia odnotowano w połowie sierpnia br. w województwie bydgoskim. Matka i jej szesnastoletnia córka zjadły przypominającego kurkę zasłoniaka rudawego, po którym miały dolegliwości żołądkowe. Do szpitala zgłosiły się jednak dopiero po dwóch dniach. Obie kobiety przeżyły, a ich stan się poprawia.
– W takim przypadku do placówki medycznej trzeba jechać natychmiast, bo płukanie żołądka i inne zabiegi medyczne mogą znacząco zmniejszyć skalę zatrucia – radzi Jan Bondar. – Ale muchomor sromotnikowy na przykład ma taki podstępny charakter, że objawy powoduje z dużym opóźnieniem. Toksyna działa podstępnie, więc wielką sztuką medyczną jest uratowanie zatrutego nią pacjenta. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek zaburzenia, nawet łagodne, gastryczne, a dzień wcześniej spożywany był grzyb, najlepiej natychmiast udać się do szpitala. Czas gra bowiem ogromną rolę.










