– Rozmieszczenie aptek ma duże znaczenie i powinno być dobrze przemyślane przez ustawodawców – podkreśla Maciej Hamankiewicz, prezes NRL. Jak mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, projektowane przepisy z punktu widzenia lekarza, ale również z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta, wydają się krokiem w dobrym kierunku.
– Nie chcę wnikać w sprawy handlowe, ale to, że farmaceuta jest co do zasady właścicielem apteki, osobą znaną i rozpoznawaną w społeczności lokalnej, a nie anonimowym przedsiębiorcą dysponującym kilkudziesięcioma aptekami, wydaje się lepsze, bo jego kontrola i nadzór nad wydawanymi lekami są większe – mówi Krajewski w Gazecie Lekarskiej.
W jego ocenie dla lekarza wystawiającego receptę współodpowiedzialność farmaceuty za aptekę jest po prostu lepsza, bowiem opieka farmaceutyczna nie powinna zostać zredukowana tylko do sprzedaży leków dla zysku. Krytycy nowelizacji podnoszą argument, że mówienie jakoby farmaceutom mniej zależało na zysku niż niefarmaceutom, to mrzonka.
Przeciwny nowelizacji i zasadzie „apteka dla aptekarza” jest Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET zrzeszający 16 podmiotów. – Głównymi udziałowcami PharmaNET-u są sieci zagraniczne. Ze statutu wynika, że ich głosy liczone są razy pięć – mówi wiceprezes NRA Marek Tomków. W lobbing włączyły się ambasady Stanów Zjednoczonych, Izraela, Kanady i Litwy.
Z punktu widzenia zagranicznych sieci rynek apteczny w Polsce jest niezwykle rentowny i perspektywiczny. Jedna z nich, obecnie dysponująca ok. 70 placówkami, zamierza otworzyć u nas kolejną setkę w ciągu kilku lat. Niedawno jej szef na konferencji prasowej oficjalnie powiedział, że są w stanie poświęcić finansowe wyrzeczenia, by obniżać ceny w kraju matce, bo źródła zysku są, jak ujął to wprost, właśnie w Polsce.
Źródło: gazetalekarska.pl










