– I choć zmiany te, na szczęście, mają dotyczyć tylko nowo otwieranych aptek, to jest rzeczą oczywistą, że jeśli ustawa w tym lub podobnym kształcie wejdzie w życie, przygasająca z czasem konkurencja, będzie skutkowała wzrostem cen leków – twierdzi Gabryel. – Ceny medykamentów będą zresztą rosły także z innego powodu – małe firmy aptekarskie nie są i nigdy nie będą w stanie wynegocjować z hurtowniami i producentami leków tak korzystnych (niskich) cen, jak duże firmy sieciowe. A więc „uporządkowanie” tego rynku solidnie uderzy po kieszeni wszystkich klientów aptek – a kto z nas nim nie jest?
– Jednak, w sumie, cóż w tym takiego złego, skoro „branża wreszcie zostanie uporządkowana”, czyli biznesowe ambicje właścicieli sieci aptek będą poskromione, a z kolei oczekiwania właścicieli aptek rodzinnych – zaspokojone? (Tak to zresztą bywa, gdy debatując o aptekach, myśli się głównie o interesie aptekarzy – rodzinnych lub sieciowych – nie zaś o interesie kupujących w nich leki, cierpiących ludzi, a dyskutując o reformie oświaty, więcej czasu poświęca się nie temu, czy skorzystają na niej uczniowie, lecz temu, czy po jej przeprowadzeniu wystarczy pracy dla nauczycieli.)
Więcej pod [url=https://dorzeczy.pl/codzienne-felietony/17951/Apteki-dla-aptekarzy.html]tym adresem[/url]
Źródło: dorzeczy.pl










