Trudno zaprzeczyć stwierdzeniu, że jeśli z kimś konsultować swoje lekowe zagwozdki, to właśnie z farmaceutą. Okazuje się jednak, że odnośnie informacji lekowych nie jest on „źródłem pierwszego rzutu”. Badania pokazują, że pacjenci z zapytaniem dotyczącym leków zwracają się przede wszystkim… ku wyszukiwarkom internetowym. Ponad 50% użytkowników Internetu przyznaje, że poszukuje informacji na temat zdrowia w sieci. Większość z nich stanowią kobiety, co pokrywa się ze zjawiskiem obserwowanym w aptekach stacjonarnych – tam też częściej możemy spotkać kobietę niż mężczyznę. Dzięki danym pozyskanym z Internetu poprzez narzędzia takie jak Ahrefs czy Senuto możemy w dość prosty sposób ocenić zachowania pacjentów, określać ich oczekiwania i przewidywać potrzeby. Między innymi to było tematem rozmowy red. Łukasza Waligórskiego z Kierowniczką projektu Leki.pl Malwiną Krause w programie „Kwadrans z farmacją”.
Co można wyczytać z danych?
Zaproszona gościni podzieliła się wiedzą płynącą z analizy danych, która obejmuje też to, czego w kontekście leczenia pacjenci szukają w Internecie.
– Pacjenci w Internecie pytają o bardzo wiele rzeczy. Oczywiście o rzeczy z ulotki, na temat leczenia różnych chorób, szukają leków na dane schorzenie – zarówno w drobnych dolegliwościach typu przeziębienie, jak i w chorobach przewlekłych, poszukują informacji o nowych metodach leczenia. Bardzo ciekawym szeregiem wyszukiwań są porównania – mocno interesuje pacjentów, czy lek A jest lepszy od leku B albo jaki lek jest najlepszy. Jeśli chodzi o tematykę, to pacjenci bez kompleksów wyszukują informacje na temat schorzeń intymnych – poinformowała ekspertka „Kwadransa”.
Internet zdecydowanie wygrywa z ulotkami produktów leczniczych – wpływ na to ma zbyt duża objętość ulotki, za mała czcionka, brak czasu na czytanie ulotek czy jej specjalistyczny język. Co ciekawe, ten ostatni problem powinien zostać rozwiązany na etapie badania czytelności, które każda ulotka przed jej zatwierdzeniem musi przejść. Jednak pacjenci zgłaszają trudności w zakresie zrozumienia zawartości ulotki (czytaj również: Dlaczego czytanie ulotek leków jest takie ważne?).
Gdzie w tym farmaceuta?
Poza niewątpliwymi zaletami digitalizacji, takimi jak łatwość dostępu do informacji w każdym momencie czy anonimowość w trakcie zadawania krępujących zapytań, posiada ona szereg wad. To, po pierwsze, ryzyko trafienia na nierzetelne informacje i zastosowania się do porady, który zaszkodzi zdrowiu pacjenta. Po drugie, samoleczenie i samodiagnoza pacjentów, obarczona dużym ryzykiem błędu, zwłaszcza wtedy, kiedy nie jest skonsultowana z lekarzem. Czy farmaceuci w starciu wujkiem Google są na straconej pozycji? Malwina Krause uważa, że sieć jest przestrzenią, w której farmaceuci mogą również silnie zaakcentować swą obecność.
– Gdzieś nasz tzw. pierwszy stół przesunął się do Internetu – ponieważ tutaj pacjenci pytają o różne rzeczy – w związku z czym farmaceuci powinni być obecni w Internecie cały czas. Rzeczywiście jest coraz więcej miejsc typu portale, social media i różnego rodzaju fora, gdzie farmaceuci się udzielają i powinni się udzielać. My pacjentów nie oduczymy samoleczenia i samodiagnozy, a więc naszym zadaniem jest uświadomić im, jakie jest tego ryzyko i sprawić, że w momencie, kiedy będą szukać informacji, trafią na informacje wiarygodne – mówiła Kierowniczka projektu Leki.pl.
Jak komunikować o leku, aby zostać zrozumianym? Gościni podkreśliła znaczenie doboru słów: zamiast słowa „interakcja” warto opisowo wyjaśnić, z czym nie łączyć leku. Podobnie w przypadku działań niepożądanych i przeciwwskazań: „hiperkaliemia” może pozostać niezrozumiana, ale już „nadmiar potasu” powie pacjentowi więcej. W czasie przekazywania informacji należy skupić się na konkretach – ma być krótko i na temat. Z kolei, aby ułatwić pacjentowi poruszanie się po Internecie i wykrycie rzetelnych informacji, dobrze jest przypomnieć mu o sprawdzeniu kilku najważniejszych aspektów: pochodzenia strony, jej niezależności (czy jest to strona producenta), transparentności (czy tekst ma autora), bibliografii opartej na prawdziwych badaniach naukowych.
AI nas wygryzie?
W ostatnim czasie na popularności zyskują narzędzia sztucznej inteligencji, które są nową alternatywą w procesie pozyskiwania informacji. Odpowiednio zaprogramowane boty mogą odpowiedzieć na każde nasze pytanie, również te, dotyczące leków. Ekspertka „Kwadransa z farmacją” przetestowała ChatGPT i stwierdziła, że nie w każdej sytuacji zdaje on egzamin (czytaj również: Jak sztuczna inteligencja zmieni rynek farmacji).
– Okazuje się, że w przypadku prostych schorzeń, np. bólu głowy, czy też w kontekście prostych leków, np. paracetamolu, bot ChatGPT całkiem dobrze sobie radzi i rzeczywiście informacje, które się od niego uzyskuje, są prawdziwe. Jednak, gdy zaczęłam pytać o bardzo niszowe tematy związane z farmacją, on sobie z tym totalnie nie poradził. Boty poddają się takiemu zjawisku jak halucynowanie, czyli podają nieprawdziwe informacje. Niebezpieczne jest to, że te informacje brzmią jak inteligentna wypowiedź i osoba, która nie jest fachowcem, może nie wyłapać tego momentu, kiedy odpowiedź jest po prostu nieprawidłowa – podzieliła się gościni programu.
Mimo to jej zdaniem sztuczna inteligencja jest tworem, z którym farmaceuta powinien się zaprzyjaźnić – gdyż w niedalekiej perspektywie może stanowić nieocenione wsparcie w codziennej pracy.
– Na ten moment narzędzie ChatGPT wymaga jeszcze pracy nad algorytmami, bazami danych i przede wszystkim wymaga weryfikacji przez fachowców. Ale uważam, że w przyszłości sztuczna inteligencja może być narzędziem, które będzie mogło wspomagać farmaceutów czy lekarzy właśnie w kontekście leczenia – podsumowała Malwina Krause.
@MGR.FARM










