REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 26 kwietnia 2024, 11:01

Jacek Łukasiak: farmaceuta i fortepian…

Jacek Łukasiak to niewątpliwie farmaceuta z pasją. Na co dzień pracuje w szpitalu, gdzie oprócz kierowania apteką pełni też szereg innych funkcji. Działa też w samorządzie zawodu farmaceuty, a farmaceutów nie brakuje również wśród jego najbliższych. Oprócz farmacji jego pasją jest jednak także muzyka…

Mgr farm. Jacek Łukasiak zagrał kilka utworów podczas koncertu noworocznego organizowanego przez OIA w Warszawie (fot. Shutterstock)

Magister farmacji Jacek Łukasiak mieszka pod Warszawą i jest kierownikiem apteki szpitalnej w Wyszkowie. W swoim szpitalu pełni jednak znacznie więcej funkcji. Jest też zaangażowany w pracę Komitetu Terapeutycznego czy Zespołu ds. Farmakoterapii, jednocześnie biorąc aktywny udział w procesie akredytacji szpitala oraz w badaniach klinicznych jako koordynator kliniczny. Działa również w strukturach Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie jako członek Komisji Etyki i Deontologii Zawodowej. Związki z farmacją ma też rodzinne. Jego żona Joanna jest kierowniczką apteki ogólnodostępnej – podobnie jak i jego brat. Niedawno środowisko farmaceutyczne przekonało się także, że jest świetnym pianistą… A jak do tego doszło?

REKLAMA

Dlaczego wybrał Pan akurat farmację? Skąd wziął się pomysł, by studiować ten kierunek?

Jacek Łukasiak: Bo farmacja sama w sobie jest interesująca, zaczynając od projektowania molekularnego, syntezy, badań klinicznych, na bezpieczeństwie farmakoterapii kończąc. Jest wiele dziedzin, gdzie farmaceuci mogą się odnaleźć i realizować zawodowo. Dla mnie jest to wciąż fascynacja, która sprawia, że czuję się dobrze w tym zawodzie. Cieszę się, gdy mogę się rozwijać i jeżeli miałbym wybrać jeszcze raz zawód, z pewnością wybrałbym ten sam.

Gdzie Pan studiował?

Kończyłem Wydział Farmaceutyczny w Warszawie. Studia wspominam wspaniałe, przede wszystkim poznałem tam swoją żonę Joannę, również farmaceutkę! Jeżeli chodzi o same studia, to oczywiście były wymagające.

Czy ma Pan jakieś szczególne wspomnienia związane z uczelnią, wykładowcami, konkretnymi zajęciami?

Bardzo mile wspominam Katedrę Chemii Organicznej Wydziału Farmaceutycznego, gdzie od drugiego roku studiów byłem w Kole Naukowym tej Katedry. Serdecznie pozdrawiam dr Barbarę Krassowską.

Przejdźmy do tematu muzyki. Kiedy zaczął się Pan nią interesować?

Pierwsze kroki w nauce gry na instrumencie stawiałem w wieku sześciu lat. Potem były prywatne lekcje gry, a następnie Państwowa Szkoła Muzyczna w Warszawie. Szkoła muzyczna to był szczególny czas, zajęcia codziennie od poniedziałku do piątku stanowiły duże obciążenie i wymagały dobrej organizacji. Mieszkałem w Sulejówku pod Warszawą, więc po szkole wsiadałem w pociąg i jechałem do drugiej szkoły – muzycznej. Weekendy kojarzą mi się z nauką do obu szkół i ze stosem nut rozłożonych w pokoju. Szkoła muzyczna uczy dyscypliny, systematyczności, ale też otwiera przed młodym człowiekiem zupełnie inny świat, rozwija w wielu kierunkach.


Jacek Łukasiak

REKLAMA
REKLAMA

Jaki repertuar lubi Pan najbardziej? Do jakich gatunków czy kompozytorów wraca Pan najchętniej?

Są to głównie dwa gatunki. Pierwszy to muzyka filmowa. Nauka tematów muzycznych z różnych filmów daje mi tę frajdę „grania obrazów”. Muzyka przypomina mi konkretne miejsca, sceny z filmu, ta muzyka jest gdzieś ściśle połączona z obrazem. W zależności od nastroju lubię słuchać muzyki Hansa Zimmera lub Wojciecha Kilara.

Drugi gatunek, bliższy jednak mojemu sercu, to muzyka klasyczna. Ostatnie lata to fascynacja muzyką Fryderyka Chopina. Co ciekawe, przez wiele lat muzyka Chopina nie była dla mnie w ogóle interesująca, wręcz przeciwnie (aż wstyd się przyznać) – budziła moją irytację. Widocznie również i do muzyki z czasem trzeba dojrzeć.

W tym roku podczas koncertu noworocznego organizowanego przez OIA w Warszawie zagrał Pan kilka utworów na scenie. Kto zaproponował Panu taki występ?

Pierwszą osobą, która wspomniała o występie na koncercie noworocznym, był Adam Borowy, przewodniczący Komisji Aptek Szpitalnych. Bylem mocno sceptyczny, szczerze mówiąc, nie sądziłem, że jest to w ogóle możliwe i nie wierzyłem, że dojdzie to do skutku. Bylem zaskoczony, gdy kilka tygodni później zadzwonił prezes OIA w Warszawie, Marian Witkowski, zapraszając mnie do wzięcia udziału w koncercie w Filharmonii Narodowej.

Jak długo się Pan do niego przygotowywał?

Pierwszą próbę na fortepianie Steinway&Sons, który znalazłem w zastępstwie prób w Filharmonii Narodowej, musiałem odwołać, bo żona zaczęła rodzić. Ostatecznie były to trzy próby na tym wyjątkowym instrumencie plus oczywiście wiele godzin ćwiczeń w domu.


Przeczytałeś 50% całego wywiadu.
Całość dostępna w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA